piątek, 5 maja 2017

Jakich słów boi się Maria Kołodziejczyk?

Maria Kołodziejczyk na swoim blogu zamieściła sympatyczny reportaż od oo kamedułów z krakowskich Bielan. Przyznam jednak, że zadziwiły mnie pewne komentarze:

Droga Olimpio znasz przecież moje zdanie jeśli chodzi o sprawy teologiczne.
Zgadzam się z Tobą w 100%. Nie chciałam jednak w tym poście zamieszczać kwestii dogmatycznych i rozwijać tematu życia klasztornego. Myślę, że jest dość szerokie pojęcie i warto o nim wspomnieć w odrębnym poście.
Tak jak napisałaś - człowiek nie jest przecież machiną, która np. je na zawołanie, modli się na zawołanie itp.
Prawdziwe chrześcijaństwo nie powinno polegać na wykluczaniu się z życia społecznego, lecz powinno być świadectwem i żywym przykładem dla innych ludzi, jak należy w tym społeczeństwie funkcjonować. Chrześcijanin powinien być człowiekiem otwartym, odzwierciedlającym cechy naszego Zbawiciela, który przez cały okres trwania swojej misji - był do dyspozycji innych ludzi i służył im słowem oraz czynem.
Dziękuję Ci Olimpio za piękny komentarz i serdecznie pozdrawiam:)
oraz

Od razu się domyśliłam co odpowiedziałaś dziennikarce :)
Gdybym była mężczyzną, na znak solidarności z matką, żoną, siostrą i córką, zwiedzałabym klasztor tylko z nimi :)
Odpowiedz

Odpowiedzi


  1. Nie uważasz, że ten zakaz jest troszkę przerysowany?
    Skoro 12 dni w roku kobiety mogą tam wchodzić i żaden zakonnik nie poniósł z tego tytułu uszczerbku na zdrowiu, to w jakim celu ten zakaz obowiązuje w pozostałe dni roku?
    To chyba bardziej wynika z tradycji, niż logiki i zdrowego rozsądku:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
Napisałem taką oto odpowiedź:

Gdybym była mężczyzną, na znak solidarności z matką, żoną, siostrą i córką, zwiedzałabym klasztor tylko z nimi :) - no i właśnie o to chodzi :)
Każdy dzień odwiedzin zakłóca normalne życie monastyczne. Mało jest zakonów, w których życie, jest życiem pustelniczym (a nie klasztornym) - skoro w nich wprowadza się takie ograniczenia, to nie powinno to dziwić; w większości są to dni, które ze względu na swój charakter świąteczny i tak wprowadzają na ten dzień zmiany. 
Dróg do Pana jest nieskończenie wiele i Pan każdego prowadzi taką drogą, która dla tej osoby jest najbardziej odpowiednia. Skoro od tysiąca lat (prawie dokładnie tysiąca) Pan wybiera ludzi, dla których ta kamedulska droga jest drogą najwłaściwszą, to nie oskarżajcie Pana o brak logiki i zdrowego rozsądku - bo to On sankcjonuje tę drogę. To nie jest droga dla każdego - i nikt nikomu tej drogi nie narzuca, ale taka droga, także w dzisiejszych czasach jest potrzebna, skoro ciągle Pan kogoś na tę drogę powołuje. I proszę was odrzućcie to myślenie, że jest tylko jedna, jedyna, najlepsza dla każdego. Pan kocha każdego i to dokładnie takiego, jakim jest, a nie jakąś kukiełkę według sztancy. Możecie takiej drogi nie rozumieć, ale życzę wam nieco pokory w osądzaniu dróg, jakie Pan ludziom przygotował. 

I jak Maria na to odpowiedziała?

Niestety nie dostarczę wam żadnego cytatu - tak to z tymi najbardziej wojowniczymi protestantami jest, że gdy brakuje im siły argumentów, to pozostaje argument siły - Maria po prostu usunęła tę moją wypowiedź. Nie potrafiła sensownie na to odpowiedzieć, to usunęła to, co ja napisałem, by jej czytelnicy nie widzieli, jak bardzo miałkie są jej argumenty. 



97 komentarzy:

  1. Mój komentarz na blogu Marii Kołodziejczyk;
    Cieszę się, że zamieściłaś relację ze zwiedzania klasztoru, gdyż i ja z tego skorzystałam. Jeszcze tam nie byłam, więc sobie spiszę dni otwarte, abym nie pocałowała klamki.To dla mnie bardzo przydatne. Dziękuję.
    Każdy zakaz, nakaz i ostrzeżenie z czegoś wynika [drogowskazy, regulaminy; statuty itd]. Nie mnie wypowiadać się na temat regulaminu Kamedułów. Ot, trzeba się dostosować do wymogów.Dla przykładu; ongiś np. rezygnacja z przynależności do PZPR-u uznawana była li tylko pisemnie, a pewien Żydek nie potrafił poprawnie pisać po polsku więc jego podanie brzmiało tak;
    "skiż serca felera
    wypiszcie mie z PZPR-a;
    nie trzymcie mie duży za członek- Monek".
    To tak dla poprawienia humoru.
    Odniosę się także do Twej odpowiedzi na pytanie dziennikarki [jedna taka z tv Kraków kiedyś zadzwoniła także do mnie];
    masz rację - cytując wersety Ewangelii Mateusza odnośnie modlitwy; lecz warto także przywołać słowa Jezusa; " Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18, 20) Na modlitwie gromadzimy się w imię Jezusa Chrystusa i wierzymy, że wówczas jest pośród nas. Jedni będąc narzędziem w ręku Boga idą na cały świat i nauczają [m.in. misjonarze],zaś inni otrzymali dar [talent] pokornej modlitwy; wciąż zastanawiam się jakie zadanie jest mnie zadane, abym pełniła wolę Bożą, a nie swoją. Już samo rozeznanie woli Bożej stwarza wielu poważny problem.
    Mam w Krakowie bratanicę, więc jak trafię do tego klasztoru, to zadam relację u siebie i wspomnę Ciebie; pozdrawiam Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Drugi mój komentarz na tamtym blogu [wchodzę tam z bloga Alenki];

    Aisab 10 maja 2017 09:20
    Jk, 2, 14-26 "Wiara bez uczynków jest martwa". Zakonnicy [zakony żeńskie i męskie], to całkowite oddanie [poświęcenie] swego życia Bogu. Bez Bożego powołania do pełnienia tej roli nie wypełni się reguły. Bez wsparcia łaską Bożą nie wytrzyma się w odosobnieniu. Nie byłabym zdolną do takich wyrzeczeń i poświęceń, więc podziwiam ludzi, którzy potrafią być tak ofiarni. Ofiarować Panu swe życie można w różny sposób. To Bóg oceni - który sposób jest Mu miłym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Aisab, zgadzam sie z Toba, ze ofiarowac Panu swe zycie mozna w rozny sposob. Jezeli zyje zgodnie z wola Boga to mam pokoj, radosc,spelnienie, lagodnosc, milosc do Boga i blizniego, bo Duch Swiety jest ze mna. Nie miejsce, nie grupa spoleczna,nie tytul,ale Bog uswieca czlowieka wypelniajacego Jego wole. Czy wypelniamy wole Boga czy nie,kazdy z nas wie i nasze otoczenie tez wie, bo nic nie da sie ukryc, napewno nie na dlugo.

      Opinie na takie czy inne zycie to znak ze obserwujemy, ze z jakiegos powodu np. zycie klasztorne zwrocilo nasza uwage. Jest to OKAZJA dla osoby majacej wiedze na ten temat podzielic sie ta wiedza.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Basiu, to bardzo dobrze, że reagujesz na to, co Maria Kołodziejczyk wypisuje. Niestety to bardzo zakłamana osoba.

      Usuń
    3. KnittingDays> Bóg uświęca człowieka w konkretnym miejscu; w konkretnej rodzinie, wspólnocie bądź środowisku, a także w konkretnym czasie. Zaufać Bogu i pozwolić mu się prowadzić, aby rozpoznać Jego wolę i Jego powołanie czyli naszą rolę do spełnienia. Po to Bóg daje konkretne talenty [dary] abyśmy ich nie zakopywali, lecz je pomnażali; jedni przez modlitwę i uczynki osobiste [w owej izdebce, w kąciku];inni przez wspólnotowe [nie tylko zakony ale także grupy modlitewne],a jeszcze inni np. na pustyni [pustelnicy] jak Jan Chrzciciel. Czy to takie trudne do zrozumienia, że każdy ma wyznaczoną własną drogę i podąża nią wedle tego jak mu podpowiada Stwórca.
      To jedno, a drugie;
      nie ma nic bardziej zwodniczego niż pycha; a często ludzie są pewni swego mniemania,pewni, że rozpoznali wolę Bożą, a może to być sprytny trik szatana, który podszywa się [wzbudzając w nas pychę] pod pewność, że droga którą kroczymy -to nie obrana przez nas i nasze "ja" a łudzimy się, że pełnimy wolę Bożą. W każdej sekundzie życia winniśmy nie tylko uwierzyć ale nade wszystko ZAWIERZYĆ Jezusowi, ze nie dopuści złego do serca naszego. Wystrzegać się pychy to jednocześnie wystrzegać się szatana. Toteż nie mam pewności, czy pełnię wolę Bożą. Staram się, modlę się o to i proszę Maryję-Matkę i Syna Bożego -Jej Syna, aby prowadzili mnie za rękę, gdziekolwiek los mnie rzuci.Bowiem moje decyzje mogą być błędne, szkodliwe dla mnie i mego zbawienia. W swym ludzkim ograniczeniu nie wiem jaka jest wola Boża względem mnie. Toteż swój los, swoje decyzje, swoje działania powierzam Bogu. Czy ja kocham i jak kocham Boga, bliźniego i siebie samego? Jeśli nawet tak, to bardzo niedoskonale i NIGDY to nie dorówna miłości-wzoru, jaką miłuje nas Bóg, Syn Boży, Duch Święty i Maryja-Matka.
      Podkreślam- my możemy pragnąć pełnić wolę Bożą, lecz szatan jest od nas sprytniejszy, potrafi nas omamić, przedstawić zło jako dobro. Tylko Jezus potrafi nawet zło przemienić w dobro; pozdrawiam Cię :)

      Usuń
  3. Powiem krótko Leszku.
    Nigdy nie bałam się Twoich komentarzy, ani tym bardziej tego, że nie potrafię obronić swoich racji.
    Cenię sobie każdą wygłoszoną opinię i szanuję każdego człowieka, ale ... Twoja napastliwość, idiotyczne insynuacje, że służę szatanowi oraz Twoja gra aktorska jakobyś kochał i miłował wszystkich i wszystko dookoła - przelały czarę goryczy. Leszku to nie ja jestem zaślepiona, ale Ty żyjesz w jakiejś zatwardziałej skorupie, przez którą żadne poglądy /oprócz Twoich własnych/ nie są w stanie się przebić. Nie przyjmujesz do wiadomości faktu, że tradycja Kościoła Katolickiego zupełnie mija się ze Słowami Pisma Świętego i ciągle mnie obrażasz swoimi jednostajnymi komentarzami. A jeśli ja Ci na nie odpisywałam i prosiłam o odniesienie do jakiejś konkretnej sprawy, np. inkwizycji czy krucjat - Ty zamiast odpowiadać na konkretny temat, potrafiłeś tylko atakować i powtarzać w kółko jedno i to samo.

    Nie pozwolę również na to, żebyś będąc na moim blogu, obrażał przy okazji moich czytelników.
    A zdarzyło się to niestety wiele razy. Insynuowałeś mi kilkakrotnie, jakoby niektóre z komentujących osób, m.in. Krzysztof są w "mojej sekcie".
    Pragnę Ci uświadomić, że osobiście nie znam ani jednej osoby, które odwiedzają mojego bloga.
    Cenię sobie szczerość i otwartość. Nie będę tolerować chamstwa, dlatego jakiś czas temu dałam Ci delikatnie do zrozumienia, że nie jesteś zbyt mile widzianym gościem na moim blogu.
    Wiedziałam również, że w ramach odwetu /po raz kolejny widać tu przejaw Twojej braterskiej miłości/ wysmarujesz na swoim blogu bzdury, jakoby "wojujący protestanci" nie mieli argumentów na swoją obronę. Nigdy nie zamierzałam z nikim wojować, w przeciwieństwie do Ciebie.
    Jeśli chodzi o moich czytelników, odnoszę wrażenie, że u mnie, w przeciwieństwie do Ciebie pojawia się ich coraz więcej. Chyba o czymś to świadczy:)
    Mimo wszystko Leszku chcę Ci powiedzieć, że życzę Ci wszystkiego najlepszego:)
    P.S. Zarzucałeś mi kiedyś, że jako "protestantka" śmiałam zaprosić Cię na mojego bloga i chociaż bardzo nie lubię być nieuprzejma - moje zaproszenie jest anulowane:)
    Zaznaczam, że nie robię tego z obawy o brak odpowiednich argumentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być krótko, ale w związku z tym, że są to moje ostatnie słowa skierowane do Ciebie troszkę się rozpisałam:)

      Usuń
    2. Mario, mówię o tym, że służysz szatanowi wtedy, gdy kłamiesz - bo każdy, kto kłamie, służy szatanowi. To jest po prostu obiektywna prawda, bo to szatan jest ojcem kłamstwa. W żadnych innych okolicznościach nie mówiłem o Tobie, że służysz szatanowi.
      Niestety Ty często kłamiesz i co gorsza nie potrafisz się wycofać ze swoich kłamstw, jak choćby z oskarżeń o rzekomym moim chamskim zachowaniu (oskarżasz mnie regularnie, ale jakoś nigdy nie miałaś ani jednej mojej wypowiedzi do zacytowania, która by to potwierdzała). Jednocześnie mówisz Nigdy nie bałam się Twoich komentarzy, ani tym bardziej tego, że nie potrafię obronić swoich racji., ale jednocześnie w tej długiej wypowiedzi nie potrafiłaś podważyć ani jednego zdania z tego mojego komentarza, który potrafiłaś jedynie usunąć.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Aisab,wiem co mowisz o szukaniu osobistej drogi i pragnieniu wypelnienia woli Bozej naszym zyciem na ziemi. Tez to przerabiam i dziekuje,ze sie podzielilas jak ty to przechodzisz. Ja tez tylko dziele sie tym co wiem z Bibli i zyciowego doswiadczenia nauk Pana Jezusa.
    Zwiedzeni mozemy byc wszedzie. Swieta Teresa z Avila ostrzegala swoje uczennice, mlode zakonnice, przed pewnymi praktykami umartwiania sie przypominajac im ,ze wrog jest w srodku. Patrzac na nasze zewnetrzne zycie wyglada ze kazdy z nas ma inna droge. Ale, patrzac na dusze widzimy, ze jest tylko Jedna Droga, Jezus Chrystus i Duch Swiety, ktory daje nam potwierdzenie kiedy jestesmy tam gdzie mamy byc, i ostrzezenie kedy zboczymy z Drogi. Sposob w jaki Duch Swiety sie z czlowiekiem komunikuje tez jest wyjawiony w Biblii. Bog bardziej chce naszego zbawienia i wypelnienia Jego woli niz my, wiec kiedy tylko przyjmiemy w sercu pragnienie zyc zgodnie z Jego wola pomaga nam w tym.
    Pozdrawiam cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KnittingDays- cieszę się, że mnie rozumiesz. Dziś było mi potrzeba takich spokojnych wypowiedzi.
      Mogę Ci się jedynie zrewanżować życzeniem;
      " Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską."
      pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Dziekuje bardzo za blogoslawienstwo.
    Wzajemnie, Aisab, niech Cie Pan Bog blogoslawi.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Maria nie ma zielonego pojęcia o życiu zakonnym, a co dopiero o takim jakim jest życie Kamedułów. Przykro czytać coś takiego, że na zawołanie się je, modli itp. To się nazywa droga Pani reguła zakonna i inne obowiązki z nią związane.To tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro czytać coś takiego... - i to prawda, że przykro. Ale nikt na to nie reaguje - a w każdym razie tak to wygląda, że nikt nie reaguje. Bo jak zareagowałem, to Maria Kołodziejczyk po prostu usunęła mój komentarz. Kościół w którym jest Maria, zachowuje się jak zwykła sekta (a nie Kościół) - co ciekawe Maria nigdy się nie przyznaje, z jakiego konkretnie jest kościoła! Stosuje pewne techniki manipulacji. Podejrzewam, już same notki z jej licznych podróży służą owej manipulacji - chodzi o to, by ściągać do siebie liczne grono czytelników i budzić w nich zaufanie do siebie samej. Ale nawet w tych notkach pojawiają się takie komentarze, jakie tu przytoczyłem, nie mówiąc już o notkach niby to teologicznych, które są oparte na kłamliwych zarzutach wobec Kościoła Katolickiego - tak, jak notka Spowiedź, o której pisałem u siebie (http://listy-o-milosci-ps.blogspot.com/2017/01/spowiedz.html). Maria odnosi się w niej nie do prawdziwych poglądów KK, lecz stosując kłamstwo odnosi się do tego, co kłamliwie zarzuca naszemu kościołowi. No i w ten sposób służy szatanowi - czyni to, czego pragnie ojciec kłamstwa.
      Tak zachowują się jedynie sekty, a nie Kościoły, ale widać temu Kościołowi to kompletnie nie przeszkadza (a przeciwnie - tym posługuje się na co dzień)
      Ale niestety z drugiej strony Siostro z mojej interwencji obawiam się, że kompletnie nic nie wynikło.

      Usuń
    2. "z mojej interwencji obawiam się, że kompletnie nic nie wynikło."

      Witaj Leszku.
      Co prawda,niechętnie,ale muszę przyznać Ci rację.

      Dlaczego:
      -nigdzie nie doczytałem się na blogu Marii Kołodziejczyk o jej przynależności do jakiegokolwiek Kościoła.
      -tzw.ateiści mają jak każdy, dostęp do internetu i tylko0 od ich wyobraźni i inwencji zależy co na temat wiary religijnej będą wypisywać.
      Wniosek:
      Merytorycznie mogą ze sobą dyskutować na temat wiary ludzie o zbliżonym światopoglądzie,bo inaczej to zwykłe tłuczenie piany.
      Oczywiście moim skromnym zdaniem,coby nie wyszło,ze Ciebie pouczam czy też zniechęcam do jakiejkolwiek dyskusji.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Ps.
      Przy okazji pozdrawiam Siostrę Marię z którą się całkowicie zgadzam.
      Odpowiedziała krótko i na temat

      Usuń
    3. Józefie, Maria Kołodziejczyk nie jest ateistką - jest rzeczywiście w KP i nawet mam pewne podejrzenia konkretnie w którym. Odnoszę wrażenie, że członkowie KP ukrywają w którym są kościele (czy denominacji, jak oni to nazywają). Podejrzewam, że to też jest element ich manipulacji - generalnie chodzi o tworzenie takiego wrażenia i ja i ty wierzymy w Boga, ale oboje mamy pewne wątpliwości - mnie się nie podoba (i tu pada jakieś wyssane z palca oskarżenie KK) Tobie pewnie też to się nie podoba
      Nie mówią z jakiego są kościoła, bo zależy im na wytworzeniu poczucia pewnej wspólnoty. A że ogólna wiedza katolików na temat ich wiary w całkiem sporej ich części jest żadna, to dają sobie wmówić różne głupoty - jak choćby to zdanie z notki Spowiedź:
      "Kościół Katolicki wyposażając swoich kapłanów w atrybuty Boże, oddał do ich dyspozycji dusze i sumienia ludzkie, odrzucając zupełnie Jezusa Chrystusa jako Pośrednika." Wszystko w tym jest zwykłą manipulacją.

      Usuń
    4. Nie mówi,więc nie wiem.
      Być może masz rację,ale to niczego nie zmienia.
      Z takimi nie podyskutujesz.Swoje wiedzą,a łączy ich jedn-nienawiść do katolików.
      Przepraszam także za pomyłkę. Oczywiście pozdrowienia były dla Siostry Marty.

      Usuń
    5. Leszku - napisałeś; " Podejrzewam, już same notki z jej licznych podróży służą owej manipulacji - chodzi o to, by ściągać do siebie liczne grono czytelników i budzić w nich zaufanie do siebie samej" .
      Podejrzewam to samo, lecz to tylko przypuszczenie. Dodam od siebie - a potem ich "nawracać". Manipulacja.

      Usuń
    6. Masz rację Basiu, że to tylko przypuszczenie, ale zapewne bardzo trafne, skora Maria tak panicznie boi się mojej obecności na jej blogu.

      Usuń
    7. Józefie , dzięki za pozdrowienia :) Również pozdrawiam :) Leszku, Basiu - szatan bardzo boi się prawdy, dlatego jest taka nagonka na was. Dlatego nie wolno nam się zniechęcać. Wyganiają Cię drzwiami, wchodźmy oknem i do przodu. Trzeba umieć walczyć o prawdę. To nic, że Maria pisze te brednie , czy wycina Twoje notki, Ty dalej pisz i walcz O naszego PANA wiem, że sił Ci starczy. Pozdrawiam :)

      Usuń
    8. @Siostro Marto, proszę mi napisać, gdzie w Pismie Świetym jest chociażby słowo, na temat zakładania klasztorów, na temat zamykania się przed światem???
      Prawda zawarta jest w Słowie Bożym, czyż nie?
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Brawo. Jestem pod wrażeniem Waszych odkrywczych postów.
    Przyznać muszę, że przednio się bawię, patrząc na te steki bzdur, które tutaj wypisujecie o mojej osobie, a słowa Basi: " Podejrzewam, już same notki z jej licznych podróży służą owej manipulacji" dopełniają całości.
    Basiu miałam nadzieję, że chociaż Ty jesteś osobą, która zachowała cechy zdrowego rozsądku.
    "Siostro Marto", jeśli ktokolwiek wypisuje "brednie", to z całą stanowczością muszę przyznać, że pod tym względem nikt wam nie dorówna.
    Ludzie zastanówcie się. Podróżuję bo to lubię, uprawiam ogród bo również to lubię, piszę o Bogu i nadal pisać będę.
    Czekam na dalsze sensacyjne wiadomości i doniesienia w wykonaniu teamu Pana Leszka:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Do Aisab:
    Basiu, u mnie na blogu napisałaś takie oto słowa:

    "Szkoda, że ja tak nie mogę podróżować, a tez bym bardzo chciała zwiedzać w realu, nie tylko w necie; fajnie masz, że możesz sobie tak podróżować; dzielisz się tymi wrażeniami z innymi i dobrze, bo zatrzymujesz te chwile na stałe".
    Ja jestem szczera i wierzę również w szczerość intencji moich gości. Chyba jednak nie wszystkich.

    Nie wiem doprawdy, w jakim celu umieszczasz na moim blogu takie wydawałoby się miłe komentarze, a na innym z kolei blogu /u Leszka/ nazywasz mnie manipulantką. Bardzo nieładnie. Przyznać muszę, że jestem bardzo zniesmaczona Twoją dwulicowością.
    Nie rozumiem Twoich dziwnych "podchodów" i zastanów się raczej, czy aby Ty sama nie uprawiasz w tym momencie "sztuki manipulacji" względem mojej osoby.

    Myślę, że tyle miałam państwu do powiedzenia. Zdaję sobie również sprawę z tego, że moje komentarze nie pozostaną bez echa, ale ja już nie zamierzam więcej wypowiadać się na tym bardzo specyficznym i zaszufladkowanym blogu.


    OdpowiedzUsuń
  10. Mario, gdy pisałaś notkę zatytułowaną „Spowiedź”, mogłaś nie wiedzieć, co w sprawie spowiedzi głosi KK, ale ja zacytowałem Ci odpowiedni punkt Katechizmu Kościoła Katolickiego, a więc dostarczyłem Ci tę wiedzę. Ty jednak ani nie przeprosiłaś, ani nawet nie wycofałaś z notki owych kłamstw, które za kimś powtórzyłaś. A to jednoznacznie określa Twoje postępowanie – posługujesz się kłamstwem po to, by atakować Kościół Katolicki. Nie szukasz prawdy, nie chcesz jej poznawać, a jedynie zależy Ci na atakach na KK, choćby nawet te ataki były oparte na kłamstwie.
    Wierzę Ci, że lubisz podróżować po świecie i lubisz to później opisywać, ale nie zdziwiłbym się, jeśli te Twoje podróże finansowałby ten Kościół, w którym jesteś (z 10% podatku, jaki pobiera od swoich wiernych). Obawiam się jednak, że tym się nie pochwalisz, tak jak nie chwalisz się tym, z którego Kościoła jesteś (obiektywnie słusznie, że się nie chwalisz, bo jak Twój Kościół zachowuje się jak sekta, to ja też bym się nie chwalił – podejrzewam jednak, że Twoja motywacja jest inna).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Leszku posunąłeś się o wiele za daleko insynuując mi, że mój kościół sponsoruje moje wyjazdy.
      Jestem przekonana, że przemawia przez Ciebie czysta zazdrość i nienawiść.
      Boże uchowaj od takich katolików jak Ty oraz Tobie podobnych.
      Ja, wraz z moim mężem uczciwie pracujemy i uczciwie podróżujemy, więc może weź się do roboty, zamiast oczerniać innych w tak perfidny sposób.
      A na marginesie powiem Ci tylko jedno. Wiedziałam, że z Twoich ust wcześniej czy później padną te wredne i obrażające mnie słowa.

      Usuń
    2. Mogę Cię zapewnić, że nikomu niczego nie zazdroszczę. I do roboty nie muszę się zabierać, bo w kapitalizmie żyłem jeszcze za komuny (pracowałem w firmie polonijnej) - a więc pracowałem, a nie obijałem się, a od 20 lat jestem programistą w jednej z największych firm softwarowych w Polsce.
      Ale skoro Twój Kościół zachowuje się nie jak kościół, lecz jak sekta, to nie zdziwiłbym się, gdyby Twoje wyjazdy były sponsorowane - bo Twój blog jest jedną wielką manipulacją.

      Usuń
  11. @Leszku, czy Ty naprawdę uważasz, że zamykanie się na świat jest Boskim pomysłem dla człowieka? Ja wiem, że każdy z nas samodzielnie wybiera taką drogę, jaka wydaje mu się najodpowiedniejsza, ale jak to się ma do słów Pana Jezusa "Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem". Ew.Mat.28:19-20 Leszku, może ja tego nie rozumiem, ale siedzeniem w klasztorze, sztucznie wygenerowanymi modlitwami i nienaturalnym oddzieleniem od świata nie sposób wpasować się w ten nakaz Jezusa, gdyż nienawróceni ludzie żyją w świecie, a nie w klasztorze. My nie mamy się zamykac przed światem, my mamy światu głosić zmartwychwstałego Chrystusa ( czyż nie???)
    Czy uważasz, że życie klasztorne ma sens, ma miejsce w Bożym planie?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpio, czy Ty naprawdę uważasz, że Jezus idąc na pustynię, by podjąć tam post, zaprzeczył sam sobie? Czy naprawdę jesteś przekonana, że wtedy na tej pustyni zamknął się przed światem i zaprzeczył temu dziełu dla którego Ojciec Go posłał?

      Usuń
    2. Ja chyba inaczej rozumiem przebywanie Jezusa na pustyni. Dla mnie Jego zmagania są pocieszeniem, z uwagi na to, że On wytrwał. Był próbowany i kuszony, niemal tak jak my w naszym codziennym życiu. Jakże często borykamy się z różnego rodzaju brakami, głodami, chorobami, a jednak trwamy w Nim. Trwamy w Jego Słowie. Myślisz Leszku, że tylko w życiu klasztornym można doświadczać wszelkiego braku??? Nie wiem Leszku, czy chcę porównywać życie klasztorne z przebywaniem Jezusa na pustyni. W tym pierwszym, nawet gdy upadniesz, gdy nie dasz rady, zawsze możesz liczyć na wsparcie, na pomoc. Jezus wyszedł sam. Nie miał przy sobie nikogo. Nie miał dachu nad głową, cierpiał chłód, a także spiekotę. Nie miał niczego, co ułatwiałoby Mu przeżycie.
      Życie klasztorne jest wyjściem na pustynię???
      Czy może wyjściem na pustynię, jest codzienne życie w świecie i pokonywanie wszelkich pokus, odstawianie pragnień, wyrzekanie się własnych ambicji, rezygnowanie z zachcianek, ograniczanie jedzenia i wytrwałość w dążeniu do prawdy Słowa Bożego, tak jak to czynił Jezus?
      Tak to rozumiem...
      Pozdrawiam

      Usuń
    3. Olimpio, znowu popisujesz się swoją ignorancją - kamedułowie prowadzą życie pustelnicze, a nie klasztorne!
      Już na samym początku życzyłem wam trochę pokory w osądzaniu tego, co boże - jak czegoś nie rozumiesz, to postaraj się najpierw coś poczytać, postaraj się zrozumieć. Jeszcze raz powtarzam Pan na tę drogę kamedulską powołuje ludzi już od tysiąca lat (zakon powstał w 1012 roku, a ze źródła historyczne wskazują, że jest co najmniej od 1024 roku) - a już to jest najlepszym dowodem, iż taka droga jest potrzebna (inaczej by wymarła). Uświadom też sobie, że np. Jan Chrzciciel był pustelnikiem! Może to dla Ciebie za trudne, ale uwierz, że pustelnia wydaje głębokie owoce dla całego świata (wyobraź sobie, że nie byłoby Jana Chrzciciela - przecież Ty nie pozwoliłabyś mu na jego działalność).
      Jeszcze raz namawiam Ciebie na trochę pokory w osądzaniu spraw bożych.

      Usuń
    4. Leszku, a gdzie w moim komentarzu chociażby słowo na temat Kamedułów??? Piszę o klasztornym życiu w nawiazaniu do komentarza siostry Marii
      Nie rozumiem też dlaczego zwracasz się do mnie "Wam"
      Szkoda,że traktujesz wszystkich, którzy mają odmienne zdanie z góry.
      Taki sposób rozmowy nie odpowiada mi zupełnie. Nie gustuję w takiej szarpaninie słownej

      Usuń
    5. Olimpio, już nie pamiętasz, że notka Marii dotyczyła kamedułów? Nie pamiętasz, że pierwsza cytowana cytowana wypowiedź Marii była odpowiedzią na Twoją wypowiedź? Nie pamiętasz, że moja wypowiedź, którą usunęła Maria, była odpowiedzią na wasze (Twoje i Marii) wypowiedzi? - ja odpowiadałem wam!

      Usuń
    6. "Kameduli to zakon pustelników, którzy żyją w całkowitym odosobnieniu od świata zewnętrznego. Zostali sprowadzeni do Krakowa, gdzie została im przekazana Srebrna Góra na Bielanach. Tam znajduje się ich kościół oraz dom pustelników. Reguła kamedułów jest bardzo surowa, dlatego coraz mniej osób decyduje się na wstąpienie do tego KLASZTORU.
      Zaczynają dzień od modlitwy. Modlitwa i praca przeplata się w ciągu całego kamedulskiego życia. Objęci są oni surową regułą milczenia. W wyjątkowych sytuacjach ta reguła zostaje zdjęta, np. choroba. Kameduli utrzymują się tylko z tego, co otrzymają od innych oraz z tego, co sami wyhodują przy swojej chatce".
      I takowy stan rzeczy Ty Leszku porównujesz do pobytu Jezusa na pustyni??? Izolowanie się od świata według mnie nie sprawia, że Kameduli zmagają się z większymi pokusami, niż te, z którymi mamy do czynienia w świecie. I bardzo Ciebie proszę abyś nie porównywał trybu życia kamedulskich pustelników do życia jakie wiódł Jan Chrzciciel. Przypominam Ci, że sam Jezus dał świadectwo o nim „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11,11) Ewangelie przedstawiają Jana jako proroka, który przyszedł z pustyni, aby wzywać do pokuty i głosić nadejście królestwa Bożego; jako człowieka radykalnego wyboru, który hojnie odpowiedział na wezwanie Boże. Jego postać jest pomostem między Starym i Nowym Testamentem. To ostatni prorok Starego Testamentu i pierwszy, który wskazuje na Mesjasza. Pojawienie się Jana i jego zapowiedź Jezusa jest wypełnieniem obietnic danych Izraelowi przez Boga.
      Jan miał misję do wypełnienia. A jaką misję mają Kameduli??? Powiedz mi Leszku, gdzie w Biblii znajdę chociażby słowo, na temat wartości życia klasztornego???

      Usuń
    7. No to jeszcze raz:
      Olimpio, czy Ty naprawdę uważasz, że Jezus idąc na pustynię, by podjąć tam post, zaprzeczył sam sobie? Czy naprawdę jesteś przekonana, że wtedy na tej pustyni zamknął się przed światem i zaprzeczył temu dziełu dla którego Ojciec Go posłał?

      Ty tego po prostu nie rozumiesz, wszystkich wkładasz pod jedną sztancę - a tymczasem Pan kocha każdego z nas w tej naszej różnorodności. Ty sobie nie wyobrażasz, by można było być na pustyni (w pustelni) i byś w samym środku problemów świata. Tymczasem pobyt Jezusa na pustyni nie odrywał Go od świata, a przeciwnie. Ty tego nie potrafisz zrozumieć, bo to jest sprzeczne z Twoim myśleniem - ale tak właśnie było. I dokładnie tak samo jest z kamedułami. Pan nie każdego powołuje na taką drogę, ale niektórych tak - i możesz być pewna On wie, co robi.

      Usuń
    8. Leszku, ja wcale nie twierdzę, że Jezus udając się na pustynię zaprzeczyl sam sobie, że zaprzeczył dzielu do jakiego Ojciec Go powolał. Absolutnie tak nie uważam. Odnoszę się jedynie do Twojego stwierdzenia, że życie Kamedułów, to owa pustynia, na którą udał się Jezus. Ja tu nie wiedzę żadnego związku. Dlatego jeszcze raz ponawiam pytanie: Jaką misję mają Kameduli??? Powiedz mi Leszku, gdzie w Biblii znajdę chociażby słowo, na temat wartości życia klasztornego???
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    9. Mogę Cię zapewnić, że ta kamedulska droga jest dokładnie tym samym, co wyjście Jezusa na pustynię. Ojcowie ofiarowywują swoje życie naszemu Panu i w łączności z nim mają swój udział w Jego cierpieniu. Ich cierpienie nie jest dla samego cierpienia, ich wyrzeczenia nie są dla samych wyrzeczeń, lecz niczym Cyrenejczyk (a nawet jeszcze lepiej – bo zupełnie do tego nie przymuszani), biorą Jego Krzyż na swe ramiona i niosą go za tych, którzy uchylają się od noszenia swojego krzyża. Idą dokładnie tą samą drogą, którą szedł Jezus Chrystus.
      Widzę, że Ty tego nie rozumiesz, co zapewne płynie z tego, że jako neofitka gdy odkryłaś drogę, jaką Pan Tobie wyznaczył, jesteś przekonana, że ta Twoja droga jest najlepszą drogą na ziemi i wszyscy powinni nią iść. To Twoje spojrzenie płynie ze szlachetnych pobudek – sama na siebie jesteś zła, że tak późno w swym życiu odkryłaś Jezusa i innych chcesz uchronić od tego, czym sama byłaś jeszcze nie tak dawno i wszystkich chcesz naprowadzić na swoją drogę. Ale pamiętaj, Pan kocha każdego takim, jakim on jest i dla każdego ma najlepszą dla niego drogę. Dla Ciebie również najlepszą, ale skoro tu trafiłaś z tymi swoimi wątpliwościami, to wyraźnie chce Ci teraz ukazać różnorodność tych dróg i nauczyć Ciebie nieco pokory w osądzaniu tego, jakie drogi On innym ludziom wyznacza.
      Trochę pokory - na to On Ci teraz wskazuje.

      Usuń
    10. Leszku, w jakim cierpieniu mają udział Ojcowie??? Masz na myśli ukrzyżowanie Jezusa, które miało miejsce 2 tyś. lat temu i było ofiarą doskonałą i skończoną??? Powiedz mi Leszku, bo chyba Ciebie naprawdę nie rozumiem: Czy Jezus w dalszym ciągu wisi i umiera na krzyżu??? Bo z tego, co podaje Pismo Świete, od 2 tyś lat siedzi po prawicy Ojca na wyzynach niebieskich i jak mniemam ma się bardzo dobrze.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    11. Olimpio, ja widzę, że Ty niczego nie rozumiesz - ale nie przejmuj się, masz do tego prawo. Z tego wszystkiego Pan dla Ciebie tylko jedną naukę - pora najwyższa na pokorę.
      Bóg jest poza czasem. My widzimy czas sekwencyjnie - On go "widzi" naraz. Poszukaj na tym blogu notkę sprzed 10 lat - bardzo przystępnie w niej tłumaczę, o co w tym chodzi. Stąd też każdy z nas może swoje cierpienie ofiarować Jezusowi i iść z Nim na Golgotę. To nie jest żadna przenośnia - to się dzieje naprawdę. I odwracając sprawę - tak jak w takiej popularnej pieśni śpiewamy To nie gwoździe Cię przybiły, lecz mój grzech, to to też dzieje się tak całkiem dosłownie - my nie potrafimy pojmować czasu inaczej, niż sekwencyjnie i dlatego nam się wydaje, że to tylko taka metafora, że mój grzech zaprowadził Jezusa na krzyż - tymczasem tak się dzieje naprawdę. Ja grzesząc teraz, doprowadziłem Jezusa do hańbiącej śmierci na Krzyżu.
      Jeszcze raz sugeruję - odszukaj tę notkę, to jest jedna z pierwszych notek na tym blogu - a wtedy to zrozumiesz.

      Usuń
    12. Hmmm...W sumie, to spodziewałam się, że w taki sposób potraktujesz moją wypowiedź. Powiedz mi Leszku, dlaczego uważasz, że Twoje spojrzenie na poruszana tematykę jest jedynie słuszne. Według mnie, niczego nie niesiemy z Jezusem na Golgotę, nie mamy takiej mocy, ani możliwości. On to uczynił za nas, uczynił to jeden jedyny raz. Jego dzieło jest wystarczające i skończone.
      Zgadzam się z Tobą natomiast, co do słów, że grzesząc teraz, musimy mieć swiadomość, że doprowadziliśmy Jezusa na krzyż, ale On w swojej wielkiej mocy przewidział, wszystkie nasze teraźniejsze i przyszłe upadki - On już za nie zapłacił swoją krzyżową, męczeńską śmiercią. Jedyne co możemy teraz czynić, to dziękowac Mu za to, że w swoim wielkim miłosierdziu i potęznej łasce uczynił naszego ducha czystym, odrodzonym, bezgrzesznym. Co do ofiarowania swojego cierpienia Chrystusowi, to zupełnie inaczej je pojmuję i niech tak zostanie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    13. Jak widać wewnętrzna sprzeczność Twoich poglądów Tobie nie przeszkadza. Znowu wyszło, że zupełnie niepotrzebnie starałem się dopomóc Tobie w tym, byś coś zrozumiała - bo Ty wcale nie przyszłaś po to, by cokolwiek zrozumieć - przyszłaś jedynie i wyłącznie po to, by robić tu zadymę. Tylko na to Cię stać i tylko o to Ci chodzi (a ja jestem kompletnie nieużytecznym narzędziem w rękach Pana, skoro nie potrafiłem mówić tak, byś Ty zapomniała o tym, po co tu przyszłaś, byś przestała tylko nadawać, a zaczęła słuchać).
      Kończę dialog z Tobą, bo tu nie ma żadnego dialogu, a jedynie Twój monolog.

      Usuń
  12. @Leszku, Twój Blog zatytułowany jest "Listy o miłosci PS" Powiedz mi dlaczego w takim razie tyle tu jadu i mieszania z błotem... Smutne to...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na tym blogu (przynajmniej z mojej strony) ani odrobiny jadu, czy mieszania z błotem (i chyba sama nie wierzysz w te oskarżenia, skoro nie jesteś w stanie poprzeć ich choćby jednym cytatem).

      Usuń
    2. Rozumiem, że tylko KK jest jedynie słusznym kościołem z Twojego punktu widzenia. Pozostałe to sekty! (Nie uważasz, że chociażby uzywanie słowa SEKTA jest obraźliwe?)
      Ale tak naprawdę nie wiesz Leszku, który kosciół okaże się prawdziwy w ostatecznym rozrachunku... Tobie wydaje się, że Twój - Mnie, że mój... Jednak ani Ty mnie, ani ja Ciebie nie przeprowadzę na "inny brzeg" Możemy jedynie rozmawiać, wymieniając się poglądami... Zdrowa polemika jest potrzebna, gdyż poszerza horyzonty, sprawia że zaczynamy dociekać i odwoływać się do argumentów.

      Usuń
    3. Zdrowa polemika jest potrzebna, gdyż poszerza horyzonty, sprawia że zaczynamy dociekać i odwoływać się do argumentów. - jak najbardziej się z tym zgadzam. I m.in. z tego powodu niedopuszczalne jest posługiwanie się kłamstwem - tam gdzie jest kłamstwo, nie ma żadnej wymiany poglądów!
      Kłamstwem i ogólniej manipulacją posługują się tylko sekty - bo one wiedzą, że nie ma w nich w ogóle choćby ziarenka prawdy, więc idą w zaparte i kłamią na potęgę - a nóż ktoś się da na to złapać?
      Kościół, który zachowuje się jak sekta, to dla mnie szok - nie sądziłem, by którykolwiek z Kościołów Protestanckich mógłby tak postępować (no może z wyjątkiem Świadków Jehowy, ale w ich przypadku to tylko wielkość sprawia, że posiada status Kościoła, bo akurat w postępowaniu to wręcz klasyka sekty).

      Usuń
    4. A nie myślałeś nigdy, że może KK przez inne wyznania może być też uznawany za sektę????

      Usuń
    5. Wiesz, zmusiłaś mnie do refleksji - ja tak cały czas zakładam, że jesteście z jakiegoś KP, a może rzeczywiście jesteście z jakiejś sekty, skoro nie przyznajecie się do żadnego Kościoła?

      Ale wybacz - ja już idę spać. Dobranoc.

      Usuń
    6. "Ale tak naprawdę nie wiesz Leszku, który kosciół okaże się prawdziwy w ostatecznym rozrachunku... Tobie wydaje się, że Twój - Mnie, że mój..."

      Jeżeli można się wtrącić.
      Jak się nazywa twój Kościół?
      I żeby ci ułatwić odpowiedź.
      Przykładowo:
      Leszek jest katolikiem,ja także.
      Ustalenie twojego Kościoła ułatwiłoby ewentualną merytoryczną dyskusję.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    7. Józefie, kościół to ludzie. Mój kościół opiera się Słowie Bożym. A ludzie z którymi dane mi jest tworzyć wspólnotę przede wszystkim kierują się prawdą Biblijną. Ja osobiście od kilku lat należę do wspólnoty Koscioła Zielonoświatkowego. A zatem Leszku, Józefie, zaszufladkujecie mnie do sekciarzy??? Mniemam, że jednak tak, gdyż według waszego mniemania tylko KK sektą nie jest.
      Pozdrawiam

      Usuń
    8. Akurat KZ jest kościołem, który bardzo wiele wniósł do chrześcijaństwa i nigdy bym go nie nazwał sektą.

      Usuń
    9. Mam kilku znajomych a nawet jednego przyjaciela z Kościoła Zielonoświątkowego.Nigdy nie mieliśmy i nadal nie mamy żadnych problemów w dyskusji na jakiekolwiek tematy.
      A tak na marginesie.
      Pierwszą moja Biblia,lata siedemdziesiąte,otrzymałem właśnie od tego przyjaciela.Dzisiaj już nie ma żadnych problemów z zakupem Biblii w różnych wydaniach,ale za tzw.komuny Biblii księgarniach nie było,przynajmniej w mojej miejscowości,bo nie wiem jak było w dużych miastach..
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Czy wolno jest mi wtrącić się do tej dyskusji Olimpii z Leszkiem? Zaintrygowało mnie pytanie Olimpii;
    "Myślisz Leszku, że tylko w życiu klasztornym można doświadczać wszelkiego braku???"
    Moja odpowiedź - NIE TYLKO, lecz nikt z ludzi nie będzie dyktował Bogu, jaką drogę komu wyznaczyć i jakie powołanie-zaproszenie do danej osoby skierować.
    Dostrzegam w dyskusji na blogu Marii niedocenianie mocy modlitwy. A przecież Jezus powiedział;
    "Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich" (Mt 18, 20).
    W zakonach na modlitwie w imię Jezusa Chrystusa zebrani są nie tylko dwaj i trzej, więc jakim prawem ktoś powątpiewa,że ich życie, modlitwa i odpowiedź na zaproszenie samego Jezusa- jest Bogu niemiłą, niepotrzebną i ośmiela się krytycznie oceniać rolę takich zgromadzeń. Człowiek wciela się w rolę Boga i wielce się wymądrza, że jemu to "nie pasi". Uzurpatorzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzież to Aisab Jezus zaprasza ludzi do kolasztornego zycia ??? Podaj mi proszę chociaż jeden werset z Pisma Świetego. I nie chodzi tu o wymadrzanie się ale o rzeczową polemikę, o jakiej Ty jak widac nie masz pojęcia. Za to, naprawdę nieźle procentuje Ci złosliwosc i obrażanie bliźnich. Proponuję abyś miarkowała nieco, gdyż chyba raczej nie przystoi chrześcijance takie mało eleganckie zachowanie.

      Usuń
    2. Taaak> Ty wiesz najlepiej co przystoi chrześcijance. Masz więc prawo do samozadowolenia. Gratuluję.

      Usuń
    3. @Aisab
      A odpowiedzi na moje pytanie, jak nie było tak nie ma...Fajnie by było, gdybyś swoje burzliwe wypowiedzi mogła potwierdzić Słowem Bożym... A tu nic...Cisza...

      Usuń
    4. Olimpio-chcesz potwierdzenia Słowem Bożym - proszę bardzo. Jeśli będziesz „literalnie”: kropka w kropkę interpretować Pismo Św. to dojdziesz do paradoksów. Dlatego nie znajdujesz w Biblii zaproszenia Jezusa do życia i modlitwy w klasztorach. Przykład;
      napisałaś tutaj; "Przypominam Ci, że sam Jezus dał świadectwo o nim [Janie] „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela" (Mt 11,11)"
      Jeśli przyjmiemy to literalnie, to czy Jezus nie narodził się z niewiasty [zrodzony, a nie stworzony] i czy nie był większym od Jana Chrzciciela? Zaplączemy się sami w interpretacji Pisma Św. To ateiści wskazują nam, że wiele wypowiedzi z Pisma Św. sobie przeczy. Dlaczego? gdyż biorą to dosłownie.
      Przykłady;
      "Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; i kto nie zbiera ze Mną, rozprasza".[Mateusz 12, 20 (i Łk 11, 23):
      zaś podobnie brzmiące zdanie, ale akurat mające zupełnie przeciwne znaczenie, znajdujemy w Mk 9, 40:
      "Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami"
      Skąd w Ewangeliach taka sprzeczność? Każde zdanie w Biblii jest wypowiedziane w jakimś kontekście. Należy to brać pod uwagę. Podobnie jest z modlitwą.
      Jezus mówił, że ludzie „powinni zawsze się modlić i nie ustawać” Łk 18,1.
      Jk 5:16 bw "...módlcie się jedni za drugich, abyście byli uzdrowieni. Wiele może usilna modlitwa sprawiedliwego."
      Poprzez własną interpretacje Pisma Św. świadkowie Jehowy modlitwę Ojcze nasz...uznają za "wzorcową" i wcale jej nie stosują. W Ewangelii Łukasza 18:9-14 mamy pokazane jak bardzo ważne abyśmy w modlitwie do Boga byli pokorni i nie uważali się za lepszych od innych. A takie szydzenie z życia i modlitwy Kamedułów, mnie, kojarzy się z przypowieścią Jezusa o faryzeuszu i celniku.
      Dzieje apostolskie wspominają o dość szczególnej modlitwie apostołów: "A gdy skończyli modlitwę, zatrzęsło się miejsce, na którym byli zebrani..." [Dz 4,31].
      Czy Apostołowie, jako uczniowie Jezusa, nie stanowili zgromadzenia?
      Jezus nie wyznaczył czasu i miejsca. A Ty oczekujesz, aby w Biblii było napisane o Kamedułach. Jest to Twój,moim zdaniem, wydumany problem. Proszę, nie bądźcie faryzeuszami z przypowieści [Ewangelia wg św. Łukasza, 18 , 9-14];"Tym natomiast, którzy byli przekonani o swej sprawiedliwości, a innymi gardzili, powiedział taką przypowieść:...".
      Proszę, nie bądź przekonana [pewna], że Twoja modlitwa jest zgodna z Pismem Św. zaś modlitwa innych jest nic nie warta, bo w Biblii nie ma napisane o "Kamedułach".
      Mnie to się widzi, jakbyśmy byli w piaskownicy i przygadywali jedni drugim, po swojemu interpretując słowa Jezusa, jednocześnie nie zważając na to, że modlitwa jest do Boga -na Jego cześć i chałwę a nie dla naszej pychy i samozadowolenia. Dziecinada - moja modlitwa jest "cacy" zaś inni "be" [w tym wypadku Kamedułów]. Skąd wiesz? Jesteś Bogiem? To Jemu ma się podobać moja modlitwa a nie Tobie. Takie jest moje zdanie.

      Usuń
    5. Basiu, no tak to już jest z neofitami. To naturalne, że jeśli ktoś przez całe życie błądził i odkrył w końcu, kim dla niego jest Jezus, to jest przekonany, że teraz już wszystko wie i jest najmądrzejszy na świecie, że ta jego droga, na którą Pan ją zaprowadził, jest tą jedną jedyną, która prowadzi nas do Niego.
      No ale wyraźnie teraz owa pycha charakteryzująca wszystkich neofitów, najbardziej przeszkadza w jej rozwoju duchowym i dlatego Pan ją przyprowadził tutaj, by sama się przekonała, że jest dopiero na początku drogi, że teraz potrzebna jest jej pokora, by sama zaczęła wzrastać, bo inaczej grozi jej, że przez tę jej pychę Pan nie będzie mógł dalej jej prowadzić (Bóg zawsze szanuje wolność człowieka, którą sam człowiekowi dał i jeśli człowiek nie ma świadomości, że nadal wymaga prowadzenia, to nie pójdzie za głosem Pana).
      To jest decydujący moment dla Olimpii i miejmy nadzieję, że nasza modlitwa pomoże jej w wykonaniu właściwego kroku.

      Usuń
    6. Leszku- moim zdaniem- dalsza dyskusja nie ma sensu. Odbijając piłeczkę> na tej samej zasadzie można przyjąć, że w Biblii nie ma nic napisane o Kościele Zielonoświątkowców, więc na pewno nie jest to biblijne zgromadzenie.
      Jednak mnie szkoda czasu na tego typu przepychanki i zabawę w piaskownicy.
      pozdrawiam :)

      Usuń
    7. @Leszek
      No i tu się z Tobą Leszku zgadzam w 100% Tak!!! A nawet krzyknę sobie BINGO!!! Błądziłam przez całe swoje swoje życie, a wiesz dlaczego? Dlatego, że przez całe swoje życie tkwiłam w Kościele Katolickim. Na szczęście Bóg otworzył mi oczy, abym nareszcie mogła w nim wzrastać. Chwała Panu!
      A co do pokory Leszku, to życzę jej Tobie z całego serca.

      Usuń
    8. @Aisab
      A gdzież ja pisałam, że w Biblii powinna być informacja na temat Kamedułów. Ja pytałam, gdzie jest ogólnie mowa o życiu klasztornym, życiu w odosobnieniu, w izolacji od świata?
      Nigdzie też nie piszę, że moja modlitwa jest lepsza od Twojej, więc proszę nie wkładaj w moje usta takich słów.
      A co do zabawy w piaskownicy...cóż, z chęcią się jeszcze pobawię, a chociażby po to, aby zrozumieć motywy działania wiernych KK. Dla mnie każda konwersacja jest budująca. Nie zamierzam za przykładem kamedulskich zakonników milczeć dla Pana...ja chcę dla Niego mówić...

      Usuń
    9. Olimpio> staram się zrozumieć Twoje "chcenie", lecz jeśli będąc w KK nic nie zrozumiałaś z nauki tego kościoła,jeśli nie wiesz jakie motywy Tobą wówczas kierowały, to tym bardziej tutaj my Ci tego nie uświadomimy. Bowiem taka dyskusja na blogu, to albo przerzucanie się cytatami Biblii, albo wymądrzanie się. Zważywszy,że słowo pisane nie odzwierciedla emocji, uczuć i czasami wywołuje nieporozumienia, nie ma sensu taka dyskusja. Śmiem przypuszczać, że Ty chciałabyś zapędzić nas w kozi róg wykazując swoje oczytanie ["oblatanie"] w Piśmie Św. Tą samą metodę stosują świadkowie Jehowy nauczając, a więc nie ma mowy o słuchaniu. Będziesz tak długo drążyć temat, aż wszyscy słuchacze odwrócą się, odejdą.
      Bóg każdego obdarzył innym darem ["talentem"] i dla każdego ma inną drogę wiodącą do zbawienia oraz inne zadanie [misję] do spełnienia. A Ty jesteś pyszna [pycha to cecha szatana],że po latach błądzenia [w KK] teraz znalazłaś religię, która rzekomo ściśle przestrzega Pisma Św.
      A co Jezus mówił o prawie, szabacie i pismach?
      „Spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem”.[Marek 2,23-3,6] W Biblii jest mowa o wielu spojrzeniach Jezusa, ale po raz pierwszy Marek mówi o Jego zagniewanym wzroku. Co wprowadza w gniew cichego i pokornego sercem Jezusa? Kiedy czujemy, że formalizm albo pogarda dla drugiego człowieka, mogłyby zaciemnić nasz obraz Jezusa, skierujmy się intuicyjnie ku dobru i ku życiu. Módlmy się, aby nigdy takie spojrzenie nie spoczęło na nas. Módlmy się za siebie i za bliźnich. Każdy tak, jak potrafi i jak jest mu to dane, byle ze szczerego serca.
      Aby zrozumieć nauki KK musiałabyś od nowa zacząć Katechumenat, tam by Ci objaśniono i udzielono odpowiedzi na Twoje wątpliwości. Nie tu na blogu. Ty nas po prostu sprawdzasz- jaka jest nasza znajomość Biblii, stąd ta dyskusja.

      Usuń
    10. Basiu, tym razem to ja się z Tobą nie zgodzę - nie widzę żadnego powodu, dla którego blog nie mógłby być właściwym miejscem do wymiany myśli. Problemem nie jest miejsce, lecz nastawienie do prowadzonej rozmowy. My słuchaliśmy tego, co Olimpia mówi i staraliśmy się odpowiadać na to, co mówiła. Olimpia miała szansę z tego skorzystać (i pewnie po to Pan ją tutaj przysłał). Nie skorzystała, pozostała nastawiona wyłącznie na nadawanie - jej wybór.

      Usuń
    11. Leszku- masz prawo się ze mną nie zgodzić,lecz sam zwróć uwagę, że nie da się w komentarzu "załatwić" tego typu roszczeń;
      "Biblia niczego nie mówi o życiu zakonnym!!!! A idąc Twoim tokiem myślenia Józefie, to nie ma tam także chrztu małych dzieci, nie ma kultu Marii, nie ma papieża, nie ma modlitwy za zmarłych, nie ma czyśćca, nie ma celibatu, nie ma sanktuariów, nie ma objawień Maryjnych...itd...."
      Chcesz to tłumacz, w końcu to Twój blog; ja się z tego wymiksowuję;
      pozdrawiam

      Usuń
    12. Basiu, ale problem nie jest miejsce dyskusji, lecz postawa wobec dyskusji - Olimpia przyszła tu po to, by robić zadymę, ale jeśli byłaby podatna na działanie Ducha Świętego, to zaczęłaby słuchać tego, co my do niej mówimy, bo skoro nam Duch Święty podpowiada, co mamy mówić, to jej podpowiada by zaczęła słuchać - inaczej nam by nie podpowiadał (tak jak mnie podpowiedział, że życie kamedułów to takie samo wyjście na pustynie, jak Jezusa wyjście na pustynię). Jedno idzie w parze z drugim - nam podpowiada, co mamy mówić, tylko dlatego, że ją stara się uzdolnić do słuchania; skorzystał z nas, by do niej przemówić. Ale Bóg niczego nie zrobi wbrew woli człowieka - Olimpia zaparła się, że będzie jedynie nadawać i tylko w tym leży problem, a nie w miejscu dialogu.
      I zajrzyj tu https://listy-o-milosci-ps.blogspot.com/2017/05/jakich-sow-boi-sie-maria-koodziejczyk.html?showComment=1495220958459#c1940548281583158866 - znacznie wcześniej się wymiksowałem, jak to nazywasz.

      Usuń
    13. No wiesz Leszku, wydawało mi się, że prowadzimy dialog, ale chyba nie przypuszczałeś, że tak bezkrytycznie kupię każde słowo, które próbujesz mi sprzedać. Nasze przekonania nie pokrywają się w wielu tematach, dlatego trykamy się niczym koziołki na z poznańskiego Ratusza.
      Jednak zupełnie niezasadne jest Twoje twierdzenie, że przychodzę tu robić zadymę. Nie miałam i nie mam takiego zamiaru. Przygnało mnie tu coś zupełnie innego, a mianowicie sposob w jaki potraktowałeś Marię K. Takie zachowanie jest w moich oczach naganne, i żadnego usprawiedliwienia takiego postępowania nie znajduję. Tak się po prostu Leszku nie robi, a już na pewno takie zachowanie nie przystoi Bożym ludziom, a przecież właśnie za takiego się uważasz. Wszystkich wokół chcesz uczyć pokory, a sam z ową pokorą jesteś na bakier.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    14. Skoro Ty uważasz, że protestanci mają prawo oskarżać katolików nie za to, co katolicy głoszą, lecz za kłamstwa, które sami protestanci wymyślają, że niby katolicy to głoszą, to jak możesz mówić, że nie przyszłaś tu po to, by robić zadymę?

      Usuń
    15. Myślę, że niepotrzebnie przyjmujesz postawę jeża... No ale nie moja to sprawa...

      Usuń
  14. Jeżeli można się wtrącić,bo Olimpia domaga się odpowiedzi.

    Piśmie Świętym nie ma mowy o internecie, a jak widać korzystasz z niego.

    Co do tematu.
    Pozwolę sobie zacytować bp. Adama Siemieniewskiego:
    "Życie zakonne:

    "Biblijne drogowskazy życia dla radykalnego ucznia Jezusa Chrystusa mówią o bezżeństwie, ubóstwie, przebywaniu w codziennej wspólnocie, o modlitwie Eucharystią i codziennej modlitwie psalmami. Znajdowanie się tych drogowskazów życia chrześcijańskiego w Biblii nie znaczy, że wszyscy chrześcijanie mają dokładnie tak żyć. Jest to niemożliwe, gdyż ten styl życia jest nie do pogodzenia na przykład z życiem rodzinnym. Grupa żyjąca według tych wskazówek, jak wynika z Nowego Testamentu, jest zawsze mniejszością, może nawet nieliczną, i żyje w obrębie większej wspólnoty tworzonej przez rodziny, na przykład w parafii. Jest natomiast znakiem, że mamy do czynienia z "jednym, świętym, apostolskim i powszechnym Kościołem", gdyż udowadnia, że są tacy, którzy chcą nieodwołalnie, całe życie, aż do końca, przeżyć w wierności Biblii, według nauczań spisanego i nieomylnego Słowa Boga Żywego. Wychodząc z tego punktu widzenia można w pewnym sensie powiedzieć, że najbardziej biblijnym stylem życia jest życie zakonne."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Piśmie Świętym...itd.

      Usuń
    2. martacfs@gmail. com19 maja 2017 15:04

      Brawo Józefie. Tego właśnie brakowało. Ja się wycofałam bo widziałam, że jedna z tych osób prowokowały, a ponieważ jestem siostrą zakonną nie wypadało mi przepychać się słownie, ale Ty trafiłeś w samo sedno, dziękuję i bardzo serdecznie Cię pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Biblia niczego nie mówi o życiu zakonnym!!!! A idąc Twoim tokiem myślenia Józefie, to nie ma tam także chrztu małych dzieci, nie ma kultu Marii, nie ma papieża, nie ma modlitwy za zmarłych, nie ma czyśćca, nie ma celibatu, nie ma snktuariów, nie ma objawień Matyjnych...itd. Rozumiem z tego, że KK przyjmuje raczej to wszystko o czym Słowo Boże nie mówi. No tak, tradycja i wprowadzone przez człowieka dogmaty, to rzetelny i najprawdziwszy drogowskaz...

      Usuń
    4. Pozwól,że nie będę komentował czego nie ma w Piśmie Świętym.
      Może tylko tyle.
      W Piśmie Świętym nie ma słowa Trójca Święta,ale oboje ją wyznajemy.

      Wiem także,że Protestanci uznają zasadę:
      Sola Scriptura (tylko Pismo).

      Problem tylko w tym,że ty nie uznajesz,nie przyjmujesz argumentów katolików,więc nie bardzo widzę płaszczyzny do merytorycznej z tobą dyskusji.
      Jak wcześniej napisałem mam znajomych z twojego Kościoła i można z nimi dyskutować.Z tobą niestety nie da się.
      Ty nie dyskutujesz tylko krytykujesz kościół katolicki.
      Ja nie krytykuję Zielonoświątkowców ponieważ uważam,że mają prawo do swojej wiary,więc możemy wzajemnie się szanować..
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. @Józef
      Józefie, fakt nie ma słowa o Trójcy Św., ale to tylko problem z nazewnictwem. Jednak jest mowa o Ojcu, Synu i Duchu Świetym, a to jest właśnie Trójca: Bóg jest Ojcem, Bóg jest Synem, Bóg jest Duchem Świętym.
      Piszesz Józefie, że ja nie uznaję argumentów Katolików, podobnie jest z Tobą, bo Ty nie uznajesz moich argumentów. Każde z nas jest wierne swoim przekonaniom, dlatego tak bardzo trudno się nam rozmawia. Łączy nas jednak osoba Jezusa Chrystusa i tego się trzymajmy. Pozdrawiam :)

      Usuń
    6. Wiesz... mamy w NT, w Ew. Mateusza 3:16-17 opis chrztu Jezusa, gdzie obecne są jednocześnie wszystkie osoby Trójcy. Wyraźnie tu widać, jak Bóg w postaci Ducha Św. zstępuje na Boga w postaci Syna, podczas gdy Bóg Ojciec wyraża swoje uznanie dla Syna. jest też kilka innych wersetów mówiących o różnych Osobach Trójcy.

      Usuń
    7. "Każde z nas jest wierne swoim przekonaniom".

      Więc postaraj się uszanować przekonania katolików.
      Bez pouczania jakie mają mieć przekonania.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Dziękuję Siostro Marto.
    Ale to nie moje.Przytoczyłem tylko słowa mądrego,moim zdaniem, Biskupa.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmmm w głębi duszy chce mi się śmiać gdy ludzie piszą, mówią, że osoby żyjące w zakonie, a tym bardziej pustelnicy żyją w ukryciu i zamykają się przed światem. Nic bardziej mylnego! Doświadczyłam tego już nie raz, że osoby żyjące w ten sposób wiedzą o świecie znacznie więcej niż my, po tej drugiej stronie furty. Pewien Pustelnik zanim wyjechała do Kartuzji nauczył mnie patrzeć na pewne sprawy inaczej, głębiej. Podziwiam osoby w zakonie, bo widzę, jak oddają się Bogu i drugiemu człowiekowi, często to właśnie takie osoby zajmują się tymi potrzebującymi o których ten wielki świat zapomina. A życie pustelnicze to już dla mnie sacrum wyjątkowe połączenie z Bogiem, to tajemnica, której na tym świecie nie zrozumiem (i nie muszę tego rozumieć) bo nie zostałam do niej powołana, ale jedno wiem na pewno - to właśnie te osoby wypraszają nam najwięcej łask dla całego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie jest dokładnie tak, jak mówisz - tyle, że mnie to już przestało śmieszyć. Owszem zakładam na początek brak zrozumienia, ale gdy okazuje się, że ci ludzie, którzy tak wyszydzają to, czego nie rozumieją, są na tyle prymitywni, że nie chcą nawet słuchać tego, co się do nich mówi, starają zrozumieć (bo przecież oni wszystko wiedzą lepiej), to już to przestaje być dla mnie zabawne. Okazuje się, że cóż to ze mnie za sługa, stawia w wątpliwość, czy ja daję prowadzić się Duchowi Świętemu, skoro ani na chwilę nie przekonałem ich do myślenia, skoro od początku do końca byli nastawieni jedynie i wyłącznie na nadawanie.

      Usuń
    2. No tak, w takim wypadku to już bardziej płakać chce się niż śmiać. :/

      Usuń
    3. @Leszek
      A nie pomyślałeś Leszku, że może i Ty nastawiony jesteś raczej na nadawanie? A jeszcze na dodatek obrzucasz swoich adwersarzy niewybrednymi obelgami tylko dlatego, że mają czelność mieć odmienne od Twoich poglądy. A czyż nie jest tak, że tylko człowiek prymitywny, jest w stanie nazwać drugiego "prymitywem"? Zastanów się czasami zanim wyrzucisz z siebie podobne opinie, bo jakoś nie brzmią mi one po chrześcijańsku. Znam wielu katolików i uwierz mi, że bardzo często wymieniamy poglądy na temat wiary, ale nigdy jeszcze nie wypłynęły z ich ust podobne do Twoich, obraźliwe słowa pod moim adresem, czy ludzi mi podobnych wyznaniowo. Tak sobie myślę teraz, że osoby Twojego pokroju raczej zniechęcają do KK, bo kto by chciał wysłuchiwać niby argumentów w atmosferze zajadłej, obraźliwej, ordynarnej i plotkarskiej nagonki. A już ten sąd na Marią K. w Twoim wydaniu i na Twoim blogu, jest po prostu niesmaczny. Więcej pokory Leszku Ci życzę, a wtedy i Duch Święty poprowadzi.

      Usuń
    4. Zdanie, na które tak się oburzasz, brzmiało tak:
      Owszem zakładam na początek brak zrozumienia, ale gdy okazuje się, że ci ludzie, którzy tak wyszydzają to, czego nie rozumieją, są na tyle prymitywni, że nie chcą nawet słuchać tego, co się do nich mówi, starają zrozumieć (bo przecież oni wszystko wiedzą lepiej), to już to przestaje być dla mnie zabawne.
      A więc nikogo nie nazwałem prymitywem - takiego określenia tu nie ma, lecz opisałem zachowanie i oceniłem to zachowanie. Jeszcze raz powtarzam - gdy Chrystus wyszedł na pustynię się modlić, wcale nie wyalienował się z tego świata, a przeciwnie - modlił się w imieniu tego świata. Dokładnie tak samo jest z zakonami pustelniczymi. I ktoś, kto nie chce tego słuchać i nie chce tego zrozumieć, wykazuje się swoim własnym prymitywnym myśleniem. Uprzedzenia wobec KK są dla tych osób ważniejsze od myślenia.

      Usuń
    5. A czy możesz mi wyjasnić czym "kuszeni" są na pustyni pustelnicy? Czyż nie więcej pokus czyha na człowieka żyjącego po prostu w świecie? Dla mnie sztuką jest życie posród wszelkiego rodzaju pokus, a jednak starać je się poskramiać, żyjąc przede wszystkim dla drugiego człowieka. Czyż świat nie jest ową pustynią??? A co do mojego ostatniego wpisu na temat stylu prowadzonych przez Ciebie rozmów z ludzmi o nieco innych przekonaniach, to wybacz, ale zamiast brnąć w pokretne wyjasnienia, wystarczyłoby po prostu powiedzieć: przepraszam za moje czesto zbyt dalece posunięte obraźliwe oceny.
      Pokora jak mi się wydaje, jest tu kluczem.

      Usuń
    6. A to mnie zaskoczyłaś! Nigdy nie sądziłem, że sola scriptura może tak zniekształcić obraz! Dla mnie szok! Ty naprawdę sądzisz, że skoro Ewangelia nie mówi o niczym innym z pobytu na pustyni, tylko o kuszeniu, to Jezus udał się tam po to, by przeżyć kuszenie?! Że kuszenie było celem jego wyprawy na pustynię! Ty tak naprawdę myślisz, czy robisz sobie jaja?

      Usuń
    7. A Ty Leszku nigdy nie pomyślałeś, że być może Jezus wybrał się na pustynię, aby nam pokazać, że słowa jakimi pokonał szatana są i dla nas dostępne w Biblii My możemy walczyć ze "złym" Słowem Bożym, tak jak robił to Jezus. Nigdy tego nie czyniłeś Leszku??? Jak widac nauka Jezusa poszła w las...

      Usuń
    8. Jego życie jest dla nas wzorem w każdym calu - a więc naukę stanowi dla nas obraz kuszenia. Ale nauka dla nas jest także to, po co On tam poszedł. A Ty to odrzucasz, nie wyciągasz z tego wniosków - wręcz przeczysz tym wnioskom (bo jednak nie rozumiesz sensu w zakonach pustelniczych i nawet nie starasz się ich zrozumieć) - i to jest smutne.

      Usuń
    9. Nasz Pan przebywał 40 dni na pustkowiu przed rozpoczęciem publicznej służby. Był to dla Niego czas próby i przygotowania. W zakonach pustelniczych zakonnicy przebywają dożywotnio (popraw mnie jeśli się mylę) Zupełnie nie kapuje sensu takiej służby.
      Dla mnie pobyt Jezusa na pustyni, to nie tylko wyciszenie i bliskość z Bogiem. On przeciwstawił się wszystkim pokusom, przeciwstawił się szatanowi. Pokazał nam jak to czynic ufając Bogu, który chce nas wyzwolić z każdego grzechu. Mamy zwycięstwo z Nim, gdyż On pokonał grzech, szatana, świat. My w Nim mamy moc, aby w Duchu Świętym sprzeciwić się złu tu, pośród realnego życia.
      Leszku, no bo powiedz mi, jaki jest sens życia człowieka w zakonie pustelniczym? Czy taki sposob na życie oznacza, że jest się bliżej Boga? Ja rozumiem że kazdy z nas idzie przez siebie wybraną drogą i tu jakby pola do dyskusji nie ma. Ja jedynie chciałabym wiedzieć, czy taki sposób na bliskość z Bogiem, przez wyalienowanie ze świata jest pójściem na łatwiznę, czy raczej jest heroicznym czynem? Upieralabym się przy tym pierwszym. Ale nie wiem, może jednak się mylę.

      Usuń
    10. Piszesz Ja jedynie chciałabym wiedzieć, czy taki sposób na bliskość z Bogiem, przez wyalienowanie ze świata jest ... - i na tym polega Twój błąd. Zakładasz, że życie pustelnicze (czy wyjście Jezusa na pustynię), to wyalienowanie się ze świata... Owszem to jest odcięcie się od świata, ale jedynie w sensie odcięcia się od bieżączki tego świata. Tobie się wydaje (zgodnie z dziś obowiązującymi poglądami - to bynajmniej nie jest Twój osobisty błąd), że zaangażowanie w sprawy świata wymaga nieustannej aktywności wśród ludzi - taką drogę Pan różnym ludziom wybiera, jaką tę, na której najszybciej do Niego przybliżą - ale to nie jest jedyna droga. Tak dokładnie to tych dróg jest tyle, ilu jest ludzi - Pan dla każdego ma najlepszą dla niego drogę. Ale każda z tych dróg jest drogą miłości (i do Boga i do ludzi) - choćby nawet była to droga na pustyni.
      Współczesny człowiek jest zadufany w sobie i wydaje mu się, że wszystko sam sobie zawdzięcza - to tłumaczy, dlaczego dziś jest tak bardzo aktywny w swoim działaniu. Tymczasem tak naprawdę człowiek wszystko zawdzięcza Bogu. A skoro tak, to nie da się przecenić wartości modlitwy. Pustynia dla samej pustyni, nie ma żadnego sensu. Pustynia jako droga samodoskonalenia, również nie ma sensu. Ale to nie o to chodzi w życiu pustelniczym.

      Usuń
  17. Cześć Leszek :)
    a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę - kogo mam przyjemność gościć :)

      Usuń
    2. Widzę, że odwiedzasz blogi protestantów.
      A po co? :)
      Protestantów nie przegadasz.
      a.

      Usuń
    3. Jednak chyba przegadałem, skoro p. Maria Kołodziejczyk nie miała żadnych argumentów i jedyne, na co ją było stać, to usuwanie moich wypowiedzi.
      A sam z siebie nie poszedłem - to ona mnie kiedyś zaprosiła i tak się zaczęło.

      Usuń
    4. A tak zupełnie nie a propos, to muszę Ci się przyznać, że lubię oglądać Twoje zdjęcia :)

      Usuń
    5. Muszę więc coś tam wrzucić :)
      Tylko czasu brak na robienie fot, zdarza nam się wracać z pracy przed 22...
      a.

      Usuń
  18. Leszku- zastanawiam się - jak bardzo ważna jest dla Ciebie Maria K. skoro notka o niej wciąż jest na pierwszym planie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, nie zgadzam się z taką interpretacją powodów, dla których ta notka wciąż jest na pierwszym planie.
      Mój blog zamarł, bo tak naprawdę jest nikomu niepotrzebny. Niemniej za miesiąc (niemal dokładnie) przewiduję nową notkę (chyba, że zupełnie nic mi nie wyjdzie z przygotowywania niespodzianki - a pierwsze próby niestety na to wskazują; póki co jednak się nie poddaję - może się uda).

      Usuń
  19. Leszku, czego u Ciebie nic nie ma nowego ???? Czyżbyś tak bardzo się załamał tymi wpisami ???? Nie warto. Pisz coś :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostro, przecież tak naprawdę zakończyłem prowadzenie bloga w 10 rocznicę mojego blogowania we wrześniu ubiegłego roku. Później jeszcze była Droga Krzyżowa, jako że połowę stacji wprowadziłem rok wcześniej - uzupełniłem resztę i opublikowałem. Ale przecież Droga Krzyżowa najwyraźniej pokazała, iż moje pisanie nie jest ludziom potrzebne.
      Ale wykorzystam bloga jeszcze raz 26 lipca do zupełnie innej sprawy. Może komuś sprawię tym przyjemność? (podobnie pisząc Drogę Krzyżową sądziłem, że komuś posłuży - ja wiem, że to złudna nadzieja; no ale jak już jest, to żyję tą nadzieją)

      Usuń
    2. Sorki, że tak wscibiam nosa w waszą korespondencję, ale tak sobie myślę, że warto pisać o tym, co nam w duszy gra. Nie możesz wiedzieć tak naprawdę co jest ludziom potrzebne. Jednego dnia przejdą obojetnie, a kolejnego przystaną z uwagą. No ja akurat Ciebie do pisania zachęcać nie powinnam :) :) chociażby z uwagi na odmienne przekonania. Jednak w wielu kwestiach się zgadzamy, chociaż może nie zawsze i nie do końca... Jednak czyż to nie jest budujące? Wymiana poglądów rozwija...
      Pisz...
      Ja na pewno 26 lipca wpadnę tu do Ciebie na poczytanie :)

      Usuń