I tego wszystkim życzę :)
czwartek, 24 grudnia 2015
Bożonarodzeniowo
Dziś dzielimy się ze wszystkimi tym, co mamy. I ja chcę się z wami podzielić najpiękniejszą piosenką, którą szczególnie dedykuję tym, którym wydaje się, że nie mają się czym dzielić:
Nawet jak już kompletnie nie mamy co dać, to zawsze możemy dać spokój...
I tego wszystkim życzę :)
I tego wszystkim życzę :)
sobota, 19 grudnia 2015
Szczęśliwa jest Ta, która uwierzyła
(39) W tych dniach Maryja wybrała się w drogę i spiesząc się, poszła w górskie okolice, do pewnego miasta judzkiego.
(40) Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę.
(41) Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, podskoczyło dziecko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę.
(42) I zawołała donośnym głosem: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc Twojego łona!
(43) Czemu zawdzięczam to, że matka mojego Pana przychodzi do mnie?
(44) Gdy tylko usłyszałam Twoje pozdrowienie, podskoczyło z radości dziecko w moim łonie.
(45) Szczęśliwa jest Ta, która uwierzyła, że wypełnią się słowa powiedziane Jej przez Pana. (Łk 1)
To wielka sprawa uwierzyć - niełatwo uwierzyć w coś, co na zdrowy rozum wydaje się kompletnie niemożliwe. O tym, czy się uwierzy, czy nie uwierzy, decyduje przekonanie, czy to rzeczywiście Pan do mnie przemówił... Jak wielka musiała być wiara Maryi, że to rzeczywiście przyszedł do Niej anioł Boży, skoro uwierzyła w jego słowa.
Pomyślmy przez chwilę, co by się stało, gdyby Ona nie uwierzyła? - Bóg nigdy nie działa wbrew woli człowieka; do naszego zbawienia konieczna była Jej zgoda, a Jej zgoda zależała od tego, czy uwierzy...
Pomyślmy przez chwilę, co by się stało, gdyby Ona nie uwierzyła? - Bóg nigdy nie działa wbrew woli człowieka; do naszego zbawienia konieczna była Jej zgoda, a Jej zgoda zależała od tego, czy uwierzy...
I ta historia zbawienia powtarza się w życiu każdego z nas - również do nas Pan wysyła swoich posłańców (ἄγγελος - ángelos to posłaniec) i my, albo uwierzymy, że to Jego posłaniec, a wówczas wypełni się Jego wola, albo nie uwierzymy... (ale oczywiście może być i tak, że nam się jedynie wydawało, iż to Pan do nas przemówił i uwierzymy w coś, co od początku wydawało się niemożliwe, ale też niemożliwym pozostało już do końca - nawet mimo takiego doświadczenia nadal powinniśmy być gotowi, by uwierzyć w to, z czym przyszedł posłaniec).
sobota, 12 grudnia 2015
Radujcie się
(4) Radujcie się zawsze w Panu! Jeszcze raz mówię: radujcie się!
(5) Niech wasza łagodność będzie znana wszystkim ludziom. Pan jest blisko.
(6) O nic się nie martwcie, lecz we wszystkim zanoście wasze prośby do Boga, modląc się i błagając z dziękczynieniem.
(7) A pokój Boży, który przewyższa wszelkie poznanie, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Flp 4)
Tak lubimy niepokoić się o wszystko! Wszystko bierzemy na siebie, choć wiemy, że nie wszystko zależy od nas. W rezultacie nasz niepokój rośnie - bo tak łatwo jest nie przewidzieć jakiegoś zagrożenia, bo mamy świadomość, że nie trzymamy wszystkich sznurków w swoim ręku...
Tymczasem rozwiązanie problemu jest proste - O nic się nie martwcie, lecz we wszystkim zanoście wasze prośby do Boga, modląc się i błagając z dziękczynieniem. To Bóg jest panem dziejów, to od Niego wszystko zależy. O ile tylko potrafimy Mu w pełni zaufać, to pokój Boży, który przewyższa wszelkie poznanie, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
Szczególną uwagę zwracam na te początkowe słowa, w których mowa jest o tym, że pokój Boży przewyższa wszelkie poznanie - ten niepokój jest całkiem racjonalny, bo rzeczywiście nie panujemy nad wszystkim. Jednak pokój Boży przewyższa to wszystko - ten, kto całkowicie potrafi Mu zaufać, nie odczuwa żadnego niepokoju.
Ale to rozumowanie można odwrócić - o ile odczuwam niepokój, to znaczy, że Jemu nie ufam...
Zwracam przy tym uwagę, iż zgodnie z tym, co przed chwilą napisałem, obawy mogą być całkiem racjonalne (tak, jak w moim przypadku całkowicie racjonalne są obawy, że w swoim czasie fałszywie rozpoznałem wolę Bożą i własnym pragnieniom nadałem taką rangę) - ale nawet wtedy świadczą tylko o tym, że Jemu nie ufam (Jemu, lub sobie, że jestem od Niego za daleko).
Tymczasem rozwiązanie problemu jest proste - O nic się nie martwcie, lecz we wszystkim zanoście wasze prośby do Boga, modląc się i błagając z dziękczynieniem. To Bóg jest panem dziejów, to od Niego wszystko zależy. O ile tylko potrafimy Mu w pełni zaufać, to pokój Boży, który przewyższa wszelkie poznanie, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie.
Szczególną uwagę zwracam na te początkowe słowa, w których mowa jest o tym, że pokój Boży przewyższa wszelkie poznanie - ten niepokój jest całkiem racjonalny, bo rzeczywiście nie panujemy nad wszystkim. Jednak pokój Boży przewyższa to wszystko - ten, kto całkowicie potrafi Mu zaufać, nie odczuwa żadnego niepokoju.
Ale to rozumowanie można odwrócić - o ile odczuwam niepokój, to znaczy, że Jemu nie ufam...
Zwracam przy tym uwagę, iż zgodnie z tym, co przed chwilą napisałem, obawy mogą być całkiem racjonalne (tak, jak w moim przypadku całkowicie racjonalne są obawy, że w swoim czasie fałszywie rozpoznałem wolę Bożą i własnym pragnieniom nadałem taką rangę) - ale nawet wtedy świadczą tylko o tym, że Jemu nie ufam (Jemu, lub sobie, że jestem od Niego za daleko).
sobota, 5 grudnia 2015
Wyprostujcie Jego ścieżki!
(1) W piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza, kiedy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, jego brat Filip tetrarchą Iturei i ziemi Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny;
(2) za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza, przemówił Bóg na pustyni do Jana, syna Zachariasza.
(3) Przeszedł on wszystkie krainy nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów.
(4) Tak bowiem jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos, który wola na pustyni: Przygotujcie drogę Pana! Wyprostujcie Jego ścieżki!
(5) Każda dolina niech będzie wypełniona, a wszystkie góry i pagórki niech zostaną zrównane! Drogi kręte niech będą wyprostowane, a wyboiste niech staną się gładkimi!
(6) Wtedy każde stworzenie ujrzy zbawienie Boga. (Łk 3)
Oj te kręte drogi - tyle ich wokół nas. I tyle udawania, że są one proste... Tym razem wypowiem się w sprawach bieżącej polityki, bo jakoś tak się w tym czytaniem wiąże.
PO w ostatnich dniach, gdy to było możliwe, zrobiło zamach na Trybunał Konstytucyjny i wbrew obowiązującemu prawu przeprowadziło wybór 5 nowych sędziów. Tym samym jednoznacznie potwierdziło, że niezawisłość władzy sądowniczej w naszym państwie, to fikcja - nigdy jej nie było, a Trybunał Konstytucyjny to organ POLITYCZNY (jakby takim nie był, PO nie posunęłaby się do łamania prawa - łamała, bo widziała w tym konkretne korzyści polityczne).
Teraz występuje w roli obrońcy demokracji w Polsce i niezawisłości władzy sądowniczej. Jest to jednak czysta hipokryzja - dla PO Trybunał Konstytucyjny to jedynie narzędzie, dzięki któremu będzie mogło blokować wszelkie poczynania PiS-u, nic więcej.
Ma rację aktualny prezydent, że dziś najważniejszą sprawą jest stworzenie takich ram prawnych, doboru takiego powoływania sędziów Trybunału, by w przyszłości Trybunał Konstytucyjny nie mógł się stać narzędziem w rękach jednej partii. Okazuje się jednak, że prostowanie krętych ścieżek nie jest wcale łatwym zadaniem.
PO w ostatnich dniach, gdy to było możliwe, zrobiło zamach na Trybunał Konstytucyjny i wbrew obowiązującemu prawu przeprowadziło wybór 5 nowych sędziów. Tym samym jednoznacznie potwierdziło, że niezawisłość władzy sądowniczej w naszym państwie, to fikcja - nigdy jej nie było, a Trybunał Konstytucyjny to organ POLITYCZNY (jakby takim nie był, PO nie posunęłaby się do łamania prawa - łamała, bo widziała w tym konkretne korzyści polityczne).
Teraz występuje w roli obrońcy demokracji w Polsce i niezawisłości władzy sądowniczej. Jest to jednak czysta hipokryzja - dla PO Trybunał Konstytucyjny to jedynie narzędzie, dzięki któremu będzie mogło blokować wszelkie poczynania PiS-u, nic więcej.
Ma rację aktualny prezydent, że dziś najważniejszą sprawą jest stworzenie takich ram prawnych, doboru takiego powoływania sędziów Trybunału, by w przyszłości Trybunał Konstytucyjny nie mógł się stać narzędziem w rękach jednej partii. Okazuje się jednak, że prostowanie krętych ścieżek nie jest wcale łatwym zadaniem.
sobota, 28 listopada 2015
Uważajcie, aby ten dzień was nie zaskoczył
(25) Będą też znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga ogarnie narody bezradne wobec szumu wzburzonego morza.
(26) Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu tego, co ma nadejść na ziemię, gdyż moce niebieskie zostaną wstrząśnięte.
(27) Wtedy zobaczą Syria Człowieczego przychodzącego na obłoku z wielką mocą i chwałą.
(28) A gdy to zacznie się dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy, bo zbliża się wasze odkupienie.
(29) Opowiedział im też przypowieść: „Spójrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa.
(30) Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, poznajecie, że już zbliża się lato.
(31) Tak też i wy, gdy zobaczycie, że to się dzieje, wiedzcie, że królestwo Boże jest już blisko.
(32) Zapewniam was: nie przeminie to pokolenie, aż spełni się wszystko.
(33) Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
(34) Uważajcie więc na siebie, aby wasze serca nie były ociężale wskutek obżarstwa, pijaństwa oraz trosk codziennego życia, aby ten dzień nagle was nie zaskoczył.
(35) Przyjdzie on bowiem nieoczekiwanie na mieszkańców całej ziemi.
(36) Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście zdołali uniknąć tego wszystkiego, co ma się zdarzyć, i mogli stanąć przed Synem Człowieczym.
Pytanie, co łatwiej przegapić - czy miłość (tę ostatnią, która miała nas doprowadzić do pełnej dojrzałości w jej przeżywaniu), czy też powtórne przyjście Syna Człowieczego? Może dlatego będą tak wyraźne znaki, by nikt tego nie przegapił?
sobota, 21 listopada 2015
To ty mówisz
(33) Wtedy Piłat powtórnie wszedł do pretorium, a przywoławszy Jezusa, rzekł do Niego: Czy ty jesteś Królem żydowskim?
(34) Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?
(35) Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród twój i arcykapłani wydali mi ciebie. Co uczyniłeś?
(36) Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd.
(37) Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? Odpowiedział Jezus: "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu." (J 18).
Króla się słucha (kto nie słucha, szybko tego żałuje).
Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
Ale przy tym królu to ty wybierasz, czy chcesz słuchać.
Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
Ale przy tym królu to ty wybierasz, czy chcesz słuchać.
PS: Powinienem się jeszcze wytłumaczyć z tytułu notki. Otóż ostatnio posługuję się tłumaczeniem paulistów i tam ten ostatni wers brzmi następująco:
(37) Wówczas Piłat rzekł Mu: „A więc jesteś królem". Jezus odparł: „To ty mówisz, że jestem królem. Ja urodziłem się i przyszedłem na świat po to, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, jest mi posłuszny".
Samą notatkę napisałem jednak posługując się wydaniem V Biblii Tysiąclecia - no i stąd ta niekonsekwencja.
sobota, 14 listopada 2015
Wtedy ujrzą Syna Człowieczego
(24) W tych dniach, po tej udręce, słońce się zaćmi i księżyc straci blask
(25) i gwiazdy będą spadały z nieba, a moce niebieskie zostaną wstrząśnięte.
(26) Wtedy ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłokach z wielką mocą i chwałą.
(27) Wówczas pośle aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańców ziemi aż po krańce nieba.
(28) Uczcie się na przykładzie drzewa figowego: Gdy jego gałązka staje się miękka i wypuszcza liście, rozpoznajecie, że zbliża się lato.
(29) Tak też i wy, gdy zobaczycie, że to się dzieje, wiedzcie, że jest blisko, we drzwiach.
(30) Zapewniam was: Nie przeminie to pokolenie, dopóki nie spełni się to wszystko.
(31) Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.
(32) O tym jednak, kiedy nadejdzie ten dzień i godzina, nikt nie wie: ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec (Mk 13).
Pierwsi chrześcijanie żyli w przekonaniu o rychłym powrocie Jezusa - Zapewniam was: Nie przeminie to pokolenie, dopóki nie spełni się to wszystko. Tak to właśnie z nami jest, że nawet jeśli trafnie potrafimy zrozumieć przyszłość, to tę przyszłość zawsze odnosimy wprost do siebie, jakby rola świadka to było dla nas za mało! Pierwsi chrześcijanie wierzyli w powtórne przyjście Jezusa, głosili je, więc byli pewni, że je przeżyją. Nie potrafili sobie tego wyobrazić, by to miało ich ominąć.
A tymczasem Bóg uczył ich cierpliwości.
Znam to dobrze ze swojego życia - gdy pisałem listy o miłości, byłem przekonany, że sam przeżyję taką miłość. A więc, że będę świadczył o takiej miłości nie tylko słowem, ale także życiem.
A tymczasem Bóg uczył mnie cierpliwości.
Gdyby Jezus powrócił jeszcze za życia Jego uczniów, to ci nadal by się kłócili o miejsca po prawej i lewej stronie tronu. Upłynęłoby za mało czasu, by ich myślenie mogłoby być już wolne od tego, co wynieśli z tego świata. Zmiana sposobu myślenia odbywała się w tempie wręcz niebotycznym (to wszystko, co słyszeli od Jezusa wywracało przecież ich myślenie do góry nogami), ale przecież niecali ulegli przemianie. Czy oznacza to, że ich wizja paruzji jest fałszywa, bo to jedno zdanie przekreśla ten opis?
Absolutnie tak nie jest - świadczy to jedynie o tym, że Pan od samego początku swego kościoła posługuje się ludźmi mocno niedoskonałymi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)