sobota, 20 grudnia 2014

W szóstym miesiącu ...

(26) W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, (27) do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. (28) Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami. (29) Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. (30) Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. (31) Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. (32) Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. (33) Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. (34) Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? (35) Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. (36) A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. (37) Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. (38) Na to rzekła Maryja: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1)

Czy Tobie też się już zdarzyło, by Pan przysłał do Ciebie jakiegoś posłańca, który by zapowiadał coś niemożliwego, coś, o czym dobrze wiesz, że nie może się zdarzyć (Jakże się to stanie, skoro... - to nie są słowa dociekań - to są słowa ujawniająca świadomość tego, iż to jest w ogóle niemożliwe)?
Jeśli jeszcze nie, to wiedz, że to się może zdarzyć. I wiedz, że masz prawo odezwać się wówczas Jakże się to stanie, skoro... - tak, jak uczyniła to Maryja. 
Ale gdy już się przekonasz, że to naprawdę Pan wysłał tego posłańca, to wtedy nie pozostanie Ci nic innego, jak powtórzyć za Maryją niech mi się stanie według słowa twego. 






sobota, 13 grudnia 2014

Co ma choćby pozór zła

Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was. Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Sam Bóg pokoju niech was całkowicie uświęca, aby nienaruszony duch wasz, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa. Wierny jest Ten, który was wzywa: On też tego dokona. (1Tes 5,16-24)

Od dłuższego czasu pisząc te notki umieszczam czytania w takiej postaci, w której widać numerację wersów - tym razem wziąłem tekst bezpośrednio w portalu "Opoka". A wszystko ze względu na wers 22, o którym chciałem napisać notkę, a który tu brzmi: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. I właśnie w takim brzmieniu ten wers zapamiętałem. 
Mój niepokój zawsze budziły słowa co ma choćby pozór zła - i o tym chciałem pisać. Tymczasem z tego miejsca, z którego biorę cytaty, ten sam wers (Biblia Tysiąclecia wyd. V 1999) brzmi tak: (22) Unikajcie wszelkiego rodzaju zła. W wydaniu trzecim z 1987 roku, jakie posiadam w domu, było właśnie to sformułowanie, jakie podała "Opoka", a jedynie w przypisach dodano Inni tłum.: "wszelkiego rodzaju zła". W aktualnych wydaniach takim sformułowaniem posługuje się jedynie Biblia Warszawsko-Praska (1997), czyli przekład ks. bpa Kazimierza Romaniuka, a np. protestancki Przekład Dosłowny (2002) ten wers przedstawia jako: (22) Od wszelkiego rodzaju zła trzymajcie się z dala. (bardzo bym chciał podać tłumaczenie z Biblii Paulistów, ale niestety nigdzie w internecie tego tłumaczenia nie ma)
Redakcją naukową NT w BT w tym moim wydaniu zajmował się ks. Biskup i wygląda na to, że to on przeforsował to sformułowanie, a że był w tym odosobniony, to w przypisach podał to tłumaczenie, za jakim inni optowali. 
Jaka jest zaleta tłumaczenia bpa K. Romaniuka? - ostrość sformułowania nie pozwalająca na jakiekolwiek paktowanie z szatanem.
A jaka jest wada (w moim przekonaniu - być może z tym się nie zgodzicie)? - pozór jest tylko pozorem, a nie złem. Tam gdzie jest pozór jest jednak dobro. Jeśli bym miał unikać pozorów zła, to miałbym wycofać się z czynienia dobra tam, gdzie ktoś mógłby choćby tylko pomyśleć, że czynię zło.

* * *
I to nie są w moim życiu tylko rozważania teoretyczne - nie byłoby Listów o miłości, gdybym poszedł za tą myślą, jaka była w liście do Tesaloniczan w tym wydaniu BT, jakie posiadam (a był to właśnie tamten czas).
No ale może to nie tylko pozór zła, ale po prostu zło? - tego nie wiem do dziś.


piątek, 5 grudnia 2014

Starajcie się, aby On was znalazł bez plamy i skazy

(8) Niech zaś dla was, umiłowani, nie będzie tajne to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. (9) Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - jak niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich [chce] doprowadzić do nawrócenia. (10) Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną odnalezione. (11) Skoro to wszystko w ten sposób ulegnie zagładzie, to jakimi winniście być wy w świętym postępowaniu i pobożności, (12) gdy oczekujecie i staracie się przyśpieszyć przyjście dnia Bożego, który sprawi, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. (13) Oczekujemy jednak, według obietnicy, nowego nieba i nowej ziemi, w których zamieszka sprawiedliwość. (14) Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, aby [On] was znalazł bez plamy i skazy - w pokoju, (2P 3,8-14)

Jak opisowo pokazać, że Bóg jest poza czasem? - św. Piotr nie miał z tym problemu: jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Mówił to, by wytłumaczyć, skąd się bierze opóźnienie paruzji (pierwsi chrześcijanie byli przekonani o rychłym ponownym przyjściu Chrystusa), ale tym samym opisał, że Bóg jest poza czasem. 
Dla nas to nie do pojęcia.
Ale nie do pojęcie jest także to, że niebo, płonąc, pójdzie na zagładę, a gwiazdy w ogniu się rozsypią. Niebo płonąc? Gwiazdy się rozsypią? - jakże to możliwe? Dlaczego? O co w tym wszystkim chodzi?
Gdyby to był opis tylko jakiegoś kataklizmu - potopu, trzęsienia ziemi, ale gwiazdy się rozsypią? Tego nie ma jak sobie wyobrazić!

A to w gruncie rzeczy prosta sprawa - przy ostatecznym zwycięstwie Królestwa Bożego (a więc tego, co duchowe) świat materialny nie będzie już do niczego potrzebny. A skoro tak, to ulegnie rozpadowi - to dlatego nawet gwiazdy się rozsypią...

A gdzie w tym wszystkim ja?

Mam się starać, aby On znalazł mnie bez plamy i skazy - w pokoju.
A czy znajdzie?




niedziela, 30 listopada 2014

Będzie umacniał was aż do końca

(3) Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i Pana Jezusa Chrystusa! (4) Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. (5) W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, (6) bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was. (7) Nie doznajecie tedy braku żadnej łaski, oczekując objawienia się Pana naszego, Jezusa Chrystusa. (8) On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego, Jezusa Chrystusa. (9) Wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, Panem naszym. (1 Kor 1)

Czyż nie jest to wspaniałe wiedzieć, iż Jezus Chrystus będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa! Nie musimy więc się lękać, że to co nas spotka u końca świata, przerośnie nasze możliwości, że nie podołamy – tak nie będzie, bo nie brakuje wam żadnego daru łaski. Zwróćmy jednak uwagę iż tak jest, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was.  A zatem po pierwsze musimy być otwarci na to świadectwo, a po drugie to wymaga czasu (utrwalić się coś może tylko to, w czym trwamy w czasie).


sobota, 22 listopada 2014

Kiedy widzieliśmy Cię...

(31) Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. (32) I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. (33) Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. (34) Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata! (35) Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; (36) byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. (37) Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? (38) Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? (39) Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? (40) A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. (41) Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (42) Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; (43) byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. (44) Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? (45) Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. (46) I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego. (Mt 25)

Jak powszechnie wiadomo, każdy chłop to wieczne niewiniątko. Wiadomo więc, po której będę stronie - po lewej! Zresztą w samym czytaniu jest, że po prawej będą owce, a po lewej kozły.


niedziela, 16 listopada 2014

Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.

(26) Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. (27) Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. (28) Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. (29) Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. (30) A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. (Mt 25)

Tym razem nie cytowałem całego czytania, bo i tak każdy je zna. Każdy zna, ale wszyscy mamy problem z jego zrozumieniem. Rzecz bowiem w tym, że ta przypowieść bazuje na mentalności semickiej, w której jest oczywiste, że pieniądz ma być w ruchu, ma na siebie zarabiać - a nam jest to obce. 
Wystarczy policzyć talent, czyli 34 kg złota, to wg aktualnych cen ponad milion dolarów. Dokładnie 1.261 mln $ wg cen z piątku na giełdzie nowojorskiej. Gdybym sprzedał na tej giełdzie ów talent w czwartek, a w piątek go odkupił, by zwrócić właścicielowi, na tej operacji straciłbym 21 tys. złotych. Taka strata przez jeden dzień! Jak ja bym się wypłacił?
Wolałbym więc tak, jak trzeci sługa zakopać ten talent.
Tymczasem w mentalności semickiej nie podlega żadnej dyskusji to, że pieniądz ma na siebie zarabiać. Zapewne sama zamiana na gotówkę, to za mało - te pieniądze trzeba by było jeszcze gdzieś zainwestować, by właśnie zarabiały. I dla każdego Żyda to było oczywiste! I dopiero, gdy przyjmiemy, że rzeczywiście tak jest, samo przesłanie przypowieści stanie się oczywiste - wszystko, co mamy (pieniądze, urodę, zdrowie, wszelkie zdolności), mamy od Pana i zgodnie z tą mentalności nic z tych rzeczy nie jest wartością samą w sobie. Mamy się tym wszystkim dzielić, to, co dostaliśmy, ma służyć innym - tylko po to dostaliśmy, by to służyło innym.
Nie powinny więc dziwić te ostre słowa, jakie usłyszał trzeci sługa. My je również usłyszymy, jeśli nie będziemy się dzielić tym, co dostaliśmy.

Jedyny problem jest tylko taki, czy rzeczywiście mamy się czym dzielić, czy nam się jedynie nie wydaje, że to, co próbujemy dawać, jest komukolwiek potrzebne?



czwartek, 6 listopada 2014

Wypędzenie handlarzy ze świątyni

(13) Zbliżała się pora Paschy żydowskiej, i Jezus przybył do Jerozolimy. (14) W świątyni zastał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. (15) Wówczas, sporządziwszy sobie bicz ze sznurów, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. (16) Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Zabierzcie to stąd i z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! (17)Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. (18) W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? (19) Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni wzniosę ją na nowo. (20) Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? (21) On zaś mówił o świątyni swego ciała. (22) Gdy zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus. (J 2)

Moja wiejska parafia przeżywała właśnie nawiedzenie kopii obrazu jasnogórskiego. Było to niewątpliwie najważniejsze wydarzenie ostatniego okresu. I w cieniu tego wydarzenia pojawia się to czytanie z najbliższej niedzieli. 
Prymasowi Wyszyńskiemu nieźle się obrywało od różnych postępowych za pomysł Peregrynacji Obrazu, a przecież życie potwierdziło, że to był wspaniały pomysł. Był wspaniały przed półwieczem i nadal jest wspaniały - sprawdza się doskonale. Na te dni trafiają do kościoła ci, którzy już dawno w nim nie gościli. 
Możemy się zżymać, że to bardzo powierzchowna wiara, że nie idzie za nią głębsza przemiana - ale skąd mamy wiedzieć, czy nie idzie?
Zapewne nie brakowało takich, którzy uważali, że jak kupią dwa obrazki to zapewnią sobie większą opiekę, niż gdyby kupili tylko jeden, ale może nie brakowało również tych, którzy po prostu przyszli do Matki...? Tak po prostu z miłości...?