wtorek, 11 listopada 2008

… jakby przez ogień

12 I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, 13 tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień [Pański]; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest. 14 Ten, którego dzieło wzniesione na fundamencie przetrwa, otrzyma zapłatę; 15 ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień. (1 Kor 3)

 

Dziś nietypowo, bo nie z czytania, a ze słów pominiętych w czytaniu (do czytania wchodziły wszystkie poprzednie wiersze i wchodzi dopiero następny wers).

Św. Paweł wymienia różne materiały, z których można wznosić dalej budowlę, a dalej pisze:  okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest i kończy ten zaś, którego dzieło spłonie, poniesie szkodę: sam wprawdzie ocaleje, lecz tak jakby przez ogień.

Innymi słowy św. Paweł pisze o czyśćcu i porównuje go do próby ognia.

Skąd to porównanie?

Pamiętacie, co pisałem o ciemnej nocy miłości? (ostatnio pisałem o tym na blogu poświęconym modlitwie) Ci, którzy prawdziwie oddają się Jezusowi, jeszcze tu na ziemi doznają oczyszczenia – a nie jest to bynajmniej miłe dla nich przeżycie. Tracą bowiem swoje wyobrażenia o sobie, wyobrażenia, na których budowali poczucie własnej wartości. Nagle zaczynają widzieć siebie takimi, jakimi rzeczywiście są – słabymi ludźmi, co chwilę upadającymi, raniącymi innych… Pragnącymi miłości, a jednak jakże często niosącymi innym jej zaprzeczenie…

To tak trudne przeżycie jest jednak potrzebne, bo tylko stając w prawdzie o sobie, możemy doznać oczyszczenia.

Dokładnie temu samemu służy czyściec. Innymi słowy wydaje mi się, że każdy musi przez to przejść – czy jeszcze za życia tu na ziemi, czy już po tamtej stronie, ale każdy musi. I przebiega to dokładnie tak samo – człowiek przestaje sam nazywać, co jest dobre, a co złe, lecz pokornie przyjmuje ogląd Boży. Przyjmując ten ogląd, przestaje być taki fajny i wspaniały, jak był do tej pory. I choć nie jest to przyjemne, to na tym właśnie polega wypalanie w ogniu.

 

 

sobota, 8 listopada 2008

Fundament

10 Według danej mi łaski Bożej, jako roztropny budowniczy, położyłem fundament, ktoś inny zaś wznosi budynek. Niech każdy jednak baczy na to, jak buduje. 11 Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. (1 Kor 3)

Nie mamy lepszego fundamentu – to jedyny fundament, na którym warto budować. Św. Paweł namawia, by patrzeć na to, jak kto dalej buduje, ale jednocześnie podkreśla, że najważniejszy jest sam fundament. Nie szukajmy innych fundamentów. I zwróćmy uwagę, że na ten fundament wskazują wszyscy – jeszcze przed św. Pawłem wskazywała Maryja.

czwartek, 6 listopada 2008

Koniec świata

20 Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli. 21 Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwychwstanie. 22 I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, 23 lecz każdy według własnej kolejności. Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego przyjścia. 24 Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu (1 Kor 15)

Dodatkowo jeszcze, choć to trochę dalej i wykracza poza czytania:

51 Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. 52 W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby – zabrzmi bowiem trąba – umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. 53 Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. (1 Kor 15)


Pomijam tu fakt, że Paweł sądził, iż do powtórnego przyjścia dojdzie jeszcze za jego życia – ten błąd był wówczas powszechny, czego ślady są bardzo wyraźne tekstach z tamtego okresu. Najważniejsze jest co innego – najważniejsza jest w tym tekście sprawa przemiany materii. Zwróćcie uwage na to, że jest tu mowa o kompletnej przebudowie materii.

Z drugiej strony zapewne pamiętacie, że z powtórnym przyjściem Chrystusa wiąże się koniec świata. Najczęściej koniec świata wyobrażamy sobie w postaci potwornego kataklizmu (co ma swoje źródło w opisach z księgi Apokalipsy - jak choćby Ap 16,18 i następne), ale może trzeba skojarzyć ze soba te dwa fakty? Czy koniec świata nie jest przypadkiem przemianą struktury materii? Czy to nie jest tak, że materia w dotychczasowej postaci przestaje być nam potrzebna i jej miejsce zajmie nowa materia? (nowa, czyli dotychczasowa, ale z odmienioną strukturą?) Czy przypadkiem groza tych opisów katastroficznych nie przesłania nam przypadkiem tego, co najważniejsze, że to w ten sposób zrodzi się nowe życie?

niedziela, 2 listopada 2008

Dzień Zaduszny

Dziś Zaduszki. Może zamiast komentarzy do czytań dziś przypomnę kilka myśli już nie raz prezentowanych na tym blogu.

A więc po pierwsze tę, że to my sami będziemy wydawać nad sobą sąd. Jesteśmy obciążeni grzechem pierworodnym, tj. podobnie jak pierwsi  rodzice, również my SAMI orzekamy, to jest dobre, a to złe, a przez to ciągle możemy błądzić. W chwili sądu będziemy od tego wolni – zobaczymy siebie w prawdzie. Większość z nas wybierze wówczas Boga (Boga nie wybiorą tylko ci, których serca tu na ziemi tak skamienieją, że nawet stając przed Obliczem Pana, nie będą chcieli Go wybrać), ale jednocześnie większość z nas dostrzeże, jak wiele nam jeszcze brakuje do tego, byśmy mogli się z Nim zjednoczyć.

Na tę okoliczność przywołuję obrazek ognia, który trawi jakiś materiał; jeśli w tym materiale jest jakaś niejednorodność, to wokół tej niejednorodności pojawiają się największe płomienie i w tym miejscu materiał się przepala. Dokładnie tak samo byłoby z nami, gdybyśmy nieodpowiednio przygotowani weszli w tę samą relację z Bogiem-Ojcem, w jakiej teraz jest Jezus Chrystus – ten ogień miłości, jaki między nimi jest, całkowicie by nas strawił.

Tylko nieliczni na tyle nauczyli się kochać jeszcze tu na ziemi, że od razu po śmierci mogą wejść taką właśnie relację; w KK nazywamy ich świętymi. Większość z nas będzie potrzebowała czasu na to, by doskonalić zdolność kochania. Ten okres nazywamy czyśćcem. Jaka będzie różnica między nami teraz, a nami w czyśćcu? – teraz możemy błądzić (bo grzech pierworodny oddziela nas od Boga), a w czyśćcu będziemy już przed Obliczem Pana – tam rozeznanie będzie jasne (dla protestantów to już niebo, bo jednak będziemy już przed Obliczem Pana - nie kłóćmy się o słowa).

czwartek, 30 października 2008

Będziesz miłował …

39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. (Mt 22)

Nie sposób kogoś kochać, nie kochając siebie.

środa, 29 października 2008

Jeśli weźmiesz

PIERWSZE CZYTANIE
Wj 22, 20-26

Jeśli weźmiesz w zastaw płaszcz twego bliźniego, winieneś mu go oddać przed zachodem słońca, bo jest to jedyna jego szata i jedyne okrycie jego ciała podczas snu. I jeśliby się żalił przede Mną, usłyszę go, bo jestem litościwy.

Pan zawsze usłyszy głos skrzywdzonych.

poniedziałek, 27 października 2008

Niech się weseli serce

ANTYFONA NA WEJŚCIE

Ps 105, 3-4

Niech się weseli serce szukających Pana. * Rozważajcie o Panu i Jego potędze, * zawsze szukajcie Jego oblicza.

Możemy być pewni – radość znajdziemy w Bogu. Ale radość znaleźć możemy jeszcze tu na ziemi, szukając Go.